
Nasza Czeladź
Tuesday, Apr 20, 2010
Nazwisko Mackiewicz na
sarkofagu Kaczyńskich to błąd, językowy i polityczny, mgr Stefan Kosiewski
(ekspertyza).
Zasady pisowni języka polskiego ujęte w punkcie 102
opatrzonym tytułem: Nazwiska złożone typu Dołęga-Mostowicz, Kossak-Szczucka,
wyraźnie i jednoznacznie zadecydowały o tym, że "W nazwiskach złożonych
oznaczających jedną osobę każdy człon jest znaczeniowo równorzędny. Dlatego też
piszemy je z łącznikiem (...) np.: Czerny-Stefańska, Skłodowska-Curie (...) Z
przykładów powyższych wynika, że zasada ta obejmuje również nazwiska złożone
kobiet składające się z członu będącego nazwiskiem ojca i członu będącego
nazwiskiem męża" - mowa o tym w Słowniku ortograficznym na str. 113
.
Maria Kaczyńska nie używała łącznika, nie podpisywała się dwoma
nazwiskami, nosiła po prostu nazwisko męża: Kaczyńska.
Dopisanie na
sarkofagu umieszczonym na Wawelu nazwiska Mackiewicz naruszyło Zasady pisowni
języka polskiego. Jest błędem językowym i politycznym. Brak łącznika, nazywanego
w potocznej polszczyźnie myślnikiem ma niewątpliwie dawać Polakom dużo do
podświadomości: sugerowana konotacja jest bowiem jednoznaczna: Józef Mackiewicz
pisał powieści o tematyce radykalnie antykomunistycznej, był Polakiem z krwi i
kości tak więc i Lech Kaczyński miał żonę Mackiewicz.
Niniejsza
ekspertyza uruchamia społeczną akcję odczytywania poprawności politycznej faktu
braku myślnika między członami: Mackiewicz, a Kaczyński na sarkofagu pospiesznie
złożonym na Wawelu. Już dzisiaj można śmiało powiedzieć, że akcja ta potrwa
wiele tygodni, na pewno o wiele dłużej, niż odczytywanie czarnych skrzynek z
zapisem ostatnich rozmów na pokładzie samolotu rozbitego o drzewa w lesie
nieopodal Smoleńska.
W analizie naukowej nie może być miejsca na
manipulacje cenzorskie, przyzwyczajenie terrorystyczne wyniesione z epoki
komunistycznej. Tymczasem prokurator Seremeta zadecydował już jednoosobowo w
miniony czwartek, że nie zostaną ujawnione Polakom "treści intymne" rozmów i
krzyków przerażenia na pokładzie, o których mówiły informacje o nagraniach
dokonanych przez polski kontrwywiad wojskowy. Kontrwywiad w Warszawie jest
służbą Rzeczypospolitej zajmującą się kontrowaniem i podsłuchiwaniem
działalności obcych wywiadów. Jeżeli więc w Warszawie nagrywano rozmowy toczone
na pokładzie samolotu prezydenta Kaczyńskiego, to należy przyjąć, że w stolicach
państw, które nie przysłały na Wawel swoich delegacji, odczytano zapisy tych
wszystkich rozmów o wiele szybciej, niż zrobił to kontrwywiad w Warszawie.
Należy przyjąć, że Obama i Sarkozy, Berlusconi, Merkel oraz wszyscy inni
poznali jako pierwsi ostatnie słowa wypowiedziane przez Lecha Kaczyńskiego tuż
przed jego śmiercią i przed ogłoszeniem pandemii pyłów i prochów wulkanicznych w
Europie.
Jan Paweł II, który umarł w opinii świętości, miał ponoć
wypowiedzieć przed zgonem słowa: "Pozwólcie mi odejść". Mniej pewne jest, czy
Goethe rzeczywiście wypowiedział przypisywane mu po śmierci słowa: "Mehr Licht/
więcej światła". Prawda, którą poznały obce służby państwowe podsłuchujące
prezydenta RP nie może być ukrywana przed Narodem Polskim z prostego powodu:
Prawda wcześniej, czy później wypłynie na wierzch. Polacy poznają ostatnie słowa
Lecha Kaczyńskiego bez względu na to, czy były nimi słowa z którymi Polacy idą
na śmierć: Jezus, Maryja, czy też było nim np. pospolite przekleństwo, czego nie
należy przypuszczać ale i żaden prokurator, czy urzędnik w Polsce nie ma też
Prawa zabronić tego pomyśleć, pod fałszywym pozorem obrony czci zabitych w
katastrofie osób.
Tymczasem prawo zajmuje się szukaniem osoby winnej
spowodowania katastrofy samolotowej w okolicach Smoleńska i może być także i
tak, iż przyczyni się do korekty innych błędów popełnionych przy tej
okazji.
Stefan Kosiewski, Magister der polnischen Philologie/ Univ.
Katowice
Frankfurt am Main, 20.April 2010
http://oswiata.blox.pl
http://sowa.mypodcast.com/201004_archive.html
Zobacz
więcej
Błąd w napisie na
prezydenckim sarkofagukrakow.gazeta.pl
"Maria Helena Mackiewicz Kaczyńska" - tak ostatecznie zapisano nazwisko
Pierwszej Damy na sarkofagu w krypcie katedry wawelskiej. Tymczasem zapis
dwuczłonowego nazwiska wymaga użycia łącznika (dywizu), o czym pamiętali twórcy
kartusza na trumnie żony prezydenta. ...
- W napisie na sarkofagu, w którym spoczywają Lech i Maria Kaczyńscy, jest błąd - zwracają uwagę językoznawcy. - Presja czasu zmusiła nas do wyboru tymczasowego rozwiązania - broni się autorka projektu Marta Witosławska.
"Maria Helena Mackiewicz Kaczyńska" - tak ostatecznie zapisano nazwisko
Pierwszej Damy na sarkofagu w krypcie katedry wawelskiej. Tymczasem zapis
dwuczłonowego nazwiska wymaga użycia łącznika (dywizu), o czym pamiętali twórcy
kartusza na trumnie żony prezydenta.
- Uchybienie należy jak najszybciej
poprawić. Jeśli chodzi o pisownię zarówno męskich, jak i żeńskich nazwisk
dwuczłonowych, to odpowiednia reguła ortograficzna każe wstawiać między obydwa
człony dywiz - mówi Maciej Malinowski, mistrz ortografii polskiej. - Pani Maria
Kaczyńska na co dzień nie używała nazwiska rodowego ani drugiego imienia Helena,
a zatem wystarczyło na bocznej płycie sarkofagu napisać po prostu "Maria
Kaczyńska". Jeżeli koniecznie chciano podkreślić wszystkie jej dane, można było
użyć sformułowania "Maria Helena z Mackiewiczów Kaczyńska" lub "Maria Helena
Kaczyńska z domu (lub z d.) Mackiewicz" - tłumaczy. - A zatem pisownia "Maria
Helena Mackiewicz Kaczyńska" trzeba uznać za niepoprawną, niestosowną
edukacyjnie, zważywszy na to, że kryptę na Wawelu będą odwiedzać miliony młodych
Polaków - podkreśla Malinowski.
Podobne stanowisko zajmuje Agata Hącia z Poradni Językowej Uniwersytetu Warszawskiego. - Polskie prawo daje kobietom po ślubie możliwość wyboru formy swojego nazwiska. Reguła ortograficzna nie przewiduje jednak w żadnym z przypadków możliwości zapisu podwójnego nazwiska bez użycia dywizu - wyjaśnia.
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,7809178.html
http://sowa.quicksnake.de/Polnischer-Schulverein-OSWIATAhttp://sowa.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski







