Bóg, Naród, Ojczyzna. Ojcowizna otwarta na świat - ogólnonarodowe zjednoczenie ugrupowań pod historyczną nazwą - Listy na adres: Postfach 800626, 65906 Frankfurt am Main

Wpisy z tagiem: tupolew

poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Prymas Polski i Narodowcy przeciwko herezji: Jarosław Kaczyński zatracił ducha chrześcijańskiego!
http://sowa.quicksnake.org/Tradycja


  • O takiej Polsce marzył Lech Kaczyński; marzył i walczył o nią, i
    być może dlatego nie ma go już wśród nas. Ale jest z nami jego
    testament - mówił Jarosław Kaczyński przed Pałacem Prezydenckim do
    swoich zwolenników.
    wiado...  Zobacz więcej

Prymas Polski i Narodowcy: Jarosław Kaczyński zatracił ducha chrześcijańskiego!

Stefan Kosiewski  
czwartek, 13 stycznia 2011
Stefan Kosiewski: Premier Tusk pod presją dymisji ministra Millera
07:01
Premier Tusk pod presją dymisji ministra Millera sowa

Written by sowa (») today at 15:05 in category Polnisches Kulturzentrum,
katowice/1977-kce.jpgfot.: Stefan Kosiewski przed budynkiem, w którym skazano go w 1977 r. na wyrzucenie ze studiów "za postawę niegodną studenta PRL". 

  Premier Tusk pod presją dymisji ministra Millera. 

 "Po śmierci organizm mógł wytworzyć pewną ilość alkoholu" - wytłumaczył Minister Spraw Wewnętrznych Miller na konferencji prasowej obecność alkoholu we krwi pobranej przez Moskwę ze zwłok generała Błasika.  Przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej dał przy tym znowu Polakom dużo do myślenia wychodząc z rządową tym razem wersją zamachu wypowiedzianą przez siebie uwagą: "Generał Błasik mógł być ochroną dla pilotów przed presją".

http://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20110113_0718-710691.mp3

Zgodnie z ustaleniami moskiewskiej komisji wpływ na załogę tupolewa miała presja psychiczna ze strony dowódcy wojsk lotniczych gen. Andrzeja Błasika, który przebywał w kabinie pilotów do momentu rozbicia się samolotu. - Wykryto alkohol w jego krwi - powiedziała Anodina dodając, że według wyników badań gen. Błasik miał 0,6 promila alkoholu we krwi. - W krwi członków załogi nie było obecności jakichkolwiek preparatów, w tym alkoholu - dodał Aleksiej Morozow.

Wyjaśnijmy zatem, iż nauka mówi o pojawiającym się w krwioobiegu alkoholu będącym wynikiem przemiany materii w organizmie ludzkim i notuje go w skali od 0,001 do 0,003 ‰, natomiast rutynowe badanie krwi na zawartość alkoholu oraz innych preparatów na całym świecie nie uwzględnia tych znikomych ilości alkoholu endogennego, który żywy organizm mógł wprawdzie wytworzyć, lecz żaden organizm po swojej śmierci nie mógł zaprawdę nic już wytworzyć, bowiem po śmierci każdy organizm przestaje funkcjonować i nie wytwarza już nic, ani alkoholu, ani nic innego, gdyż rozkłada się tylko na ulegające rozkładowi zwłoki oraz nieśmiertelną Duszę, która w ufnym rozumieniu Polaka i Katolika jest w rękach Pana Boga, a według innych przekonań, uznanych po Soborze Watykańskim II przez Jana Pawła II za równorzędne, wędruje po świecie w ciałach różnych zwierząt nie dążących przecież w swoim życiu do żadnego zbawienia, bądź też wypoczywa sobie na łonie Abrahama, żeby nie wchodzić w konflikt z Palestyńczykami na ogrodach Allacha.

Jerzy Miller opowiada na konferencji prasowej bzdury i tak ustawia dziennikarzy prasy światowej, żeby nie chcieli obejrzeć karety, którą rząd Tuska może mieć w ręku zgłaszając ustami ministra trzy bez atu.

Minister rządu Donalda Tuska mataczy utrudniając śledztwo prowadzone przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie w sprawie ustalenia sprawcy katastrofy w Smoleńsku, a to pozwala światu przypuszczać, że policja, która założyła po śmierci generała Papały urządzenie podsłuchowe w jego trumnie, mogła przenieść tymczasem ten podsłuch z aserwatów MSW do trumny złożonej na Wawelu, żeby podsłuchać modlących się u trumny prezydenta Kaczyńskiego rodaków, czy nie wygadają się przypadkiem w modlitwach nad tą trumną, komu to jeszcze oprócz Palikota z Biłgoraja, czy Czeladzi żydokomuna oddała monopol na wytwarzanie alkoholu na tym świecie i gadanie do ludzi jak do pijanych Polaków.

W kabinie tupolewa były przynajmniej dwie osoby, które nie powinny tam być: Błasik, Kazana i ten trzeci, który zgodnie z sugestią ministra Millera mógł wywierać presję na podległych mu urzędników. Na to wskazuje analiza głosów z pokładu tupolewa i potwierdzają chyba fotografie odnalezionych w kabinie zwłok, a może tylko tych fotek nikt w Polsce jeszcze nie obejrzał?

Premier Tusk znajduje się pod presją dymisji złożonej de facto przez ministra Millera.

Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski
sowa
 
european magazine - magazyn europejski - europäisches magazin

 Thursday, Jan 13, 2011 Posted by sowa at 7:18 AM | http://sowa.mypodcast.com

sowa http://gloria.tv/?media=122945    przekapane   , zabici , Link

http://sowa.quicksnake.org/Polnisches-Kulturzentrum/Stefan-Kosiewski-Premier-Tusk-pod-presj-dymisji-ministra-Millera

sobota, 31 lipca 2010
Niesiołowski gościł w Czeladzi jako przedstawiciel tzw. wielkiej polityki, którego obecność miała nobilitować wśród miejscowych ludzi całe to lokalne towarzystwo spod ciemnej gwiazdy, które sprywatyzowało sobie po 1989 r. w Czeladzi m.in. kopalnię  (2.) "Czerwona Gwardia" (dawniej "Saturn", a jeszcze wcześniej "Wiktor" z szybami:  "Kondratowicz",  "Julian", itd.).  Nobilitować - to znaczy: pokazać, że koledzy burmistrza i jego tzw. przeciwnicy polityczni nie wypadli sroce spod ogona i nie są jakąś zwykłą, miejscową bandą złoczyńców, lecz stoi za nimi w Warszawie ktoś taki jak Palikot i Niesiołowski. Przy czym Palikot urodzony w Biłgoraju w październiku 1964 r. w w stanie wojennym miał 17 lat i został internowany chyba po znajomości, bo w Czeladzi zrobił po Magdalence pierwszy milion, a potem sprywatyzował Polmos i "Pod Filarami" w miasteczku pokazał się kiedy indziej, niż Niesiołowski, choć w tym samym celu, tzn. nie pogardził także przy okazji wizyty prezentem kupionym przez burmistrza z kasy miejskiej za 100 złotych dla mieszkającej w Czeladzi córki Palikota, której akurat chyba się coś urodziło.

Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która winna prowadzić śledztwo w sprawie spowodowania katastrofy samolotowej i sprowadzenia śmierci na 96 obywateli RP, nie zajmuje się niestety od kilku miesięcy niczym innym, jak tylko przyjmowaniem różnych wersji przyczyn katastrofy a wszystko po to, żeby prawdziwy temat zainteresowania Polaków (Zbrodnia i Kara) ukryć za zasłoną dymną pluralizmu wersji najbardziej nawet idiotycznych, jak posądzenie Rosjan o robienie sobie nad własnym lotniskiem smrodu w postaci sztucznej mgły po to tylko, żeby później przed tą mgłą przestrzegać pilotów rosyjskich samolotów i tupolewa prezydenta RP oraz kierować ich na lotniska w innym miejscu. Prokurator Generalny RP Andrzej Seremet naraził na ośmieszenie w oczach światowej opinii sprawowanego przez siebie urzędu poprzez mataczenie, że zwrócił się oficjalnie do władz Stanów Zjednoczonych z zapytaniem o możliwość wyprodukowania takiej mgły przez Rosjan, zamiast zapytać bezpośrednio u producenta.

Bo dla wszystkich było jasne, że chodzi im tylko o to, by wygrać na czasie. Dopóki nikt nie wiedział w Polsce, czy ktoś inny, poza tajnymi służbami w Polsce, nagrał tę rozmowę braci Kaczyńskich przeprowadzoną przez telefon satelitarny i mógłby chcieć ją wykorzystać przed wyborami prezydenckimi w Polsce. Prokurator wojskowy nie śmiał więc wzywać na przesłuchanie jedynego żyjącego uczestnika tej kluczowej dla całej sprawy rozmowy, który mógł się przecież niebawem  okryć immunitetem chwały prezydenckiej predystynującej nie tylko na Wawel ale przede wszystkim do wydawania rozkazów pilotom i przedwczesnego kierownia  prokuratorów na zasłużoną sobie emeryturę.

Nie po to przecież prokurator Andrzej Seremet został powołany przez jednego Kaczyńskiego w marcu 2010 r. na stanowisko Prokuratora Generalnego, żeby rzucać drugiemu Kaczyńskiemu kłody pod nogi. Prokurator nie taki głupi jak wypromowany w telewizji socjolog Migalski, który chciałby pogryźć rękę, która go wpisała na listę do wykarmienia w Brukseli. Jarosław Kaczyński mógł więc bez obaw zgłosić swoją kandydaturę na prezydenta, a prokurator wojskowy pozwolił sobie wezwać Jarosława Kaczyńskiego na przesłuchanie dopiero po wyborach, żeby Polacy mogli się dowiedzieć, że Kaczyńscy mieli potrzebę skorzystania ze służbowego telefonu satelitarnego Prezydenta RP tylko po to, żeby pogadać sobie o stanie zdrowia mamy, który dla obu nie był żadną nowością, bo Pierwsza Mama Rzeczypospolitej od dłuższego czasu przebywała na chorobowym, a jak Pan Bóg pozwoli, to przeżyje obu swoich synów.

Prezydent Lech Wałęsa, który wyhodował Kaczyńskich na własnej piersi w Związku Zawodowym Solidarność, w Tygodniku Solidarność i w Kancelarii Prezydenta i za to jest przed Bogiem i Historią prawdziwie odpowiedzialny, a nie za figurowanie w latach siedemdziesiątych na liście płac Służby Bezpieczeństwa, twierdzi że kluczem do sprawy odpowiedzialności za katastrofę w Smoleńsku jest nagrana przez nie wiadomo w końcu kogo, poza służbami specjalnymi Warszawy, rozmowa obu braci, którzy do filmu "O dwóch takich, co ukradli księżyc" przefarbowani byli na słomianych blondynów, a czysto polskie głosy podłożyły za nich dwie aktorki i to miało chyba już w jakiś sposób się odcisnąć jeżeli nie na obu, to przynajmniej na bezdzietnym singlu. Jarosław Kaczyński chciał kandydować i nikt mu w tym nie przeszkodził, chociaż jako prezydent mógł paść ofiarą szantażu Tajemnych Złych Sił, które nie chcą przekazać do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie ani stenogramu nagranej rozmowy, ani oryginalnego nagrania na żadnym nośniku.

W tej sytuacji prokurator Seremet rozważa publicznie możliwość wezwania na przesłuchanie konkretnych osób odpowiedzialnych za zorganizowanie zakończonej katastrofą prywatnej wycieczki Lecha Kaczyńskiego do Katynia, na którą zabrało się pełno różnych osób, którym na rękę było, żeby Lech Kaczyński wystartował w ten spektakularny sposób w kolejnych wyborach na prezydenta RP.  Lech Kaczyński mógł już parę lat wcześniej udać się na groby polskich oficerów do Charkowa, był nawet z oficjalną wizytą na Ukrainie i miał te kwiatki wpisane do programu wizyty, ale nie doleciał, zaniemógł bez podania powodu, a może chodziło o oczyszczenie z "elementów nacjonalistycznych" wizyty popierającej w wyborach europejszczyka Juszczenkę.

Prokurator Generalny odchodzi więc od kwestii ewentualnej odpowiedzialności braci Kaczyńskich za wymuszone na pilotach i generałach lądowanie i spowodowanie katastrofy, a mówi o możliwości wezwania na przesłuchanie urzędników z Kancelarii Prezydenta organizujących od strony technicznej lot, odpowiedzialnych za zabranie takiej ilości paliwa, że w Smoleńsku starczało tego jeszcze na lot do Paryża i z powrotem do Warszawy, a nie starczało tam, gdzie według stenogramu chciał latać Dyrektor Kazana. Prokurator mówi, że może przesłuchać urzędników odpowiedzialnych za zakup i zabranie na pokład samolotu na potrzeby kateringu prezydenta tysięcy buteleczek alkoholu, których Palikot nie może odcierpieć, bo od paru lat nie jest już w Polmosie a tylko przechwala się publicznie, że nosił w dawnych czasach flaszki po poetach.

Prokurator dobrze wie, co robi wodząc śledztwo na manowce, a Niesiołowski w starym swoim stylu sypie kolegów bredząc w telewizji (3.), że nie można mówić o odpowiedzialności karnej, bo "odpowiedzialność karna jest wtedy, kiedy ktoś, no jakaś świadomość tego jest". Bo takie jest rozumienie odpowiedzialności karnej senatora Niesiołowskiego, że jak ktoś zabił kogoś albo okradł, czy zdradził kolegów, lub Ojczyznę, a nie ma świadomości tego, że zrobił coś złego, to nie powinien za nic odpowiadać i prokurator nie powinien szukać winnego. "Zresztą prawdopodobnie winni też już nie żyją" - mówi Niesiołowski i nie wiadomo właściwie tylko, dlaczego używa liczby mnogiej?

Bo jeśli pilot i generał byli tylko biernymi wykonawcami rozkazu najwyższego Dowódcy Sił Zbrojnych RP, to czy nie powinien za całe Zło odpowiadać tylko Hitler?  Jeżeli Gierek był dla Kaczyńskiego patriotą, chociaż zwalczał KOR, a jednak Słonimskiemu ani żadnemu innemu żydowi krzywdy nie zrobił ani sam, ani w trójkę z Kiszczakiem i z Jaruzelskim, a wręcz odwrotnie. To, czy warto było Polakom słuchać za Gierka Wolnej Europy i uczyć się na pamięć nazwisk KOR-owców?

Gawędę Stefana Kosiewskiego zatytułowaną "Niesiołowski postawił krzyżyk na Dolniaku i 95 innych ofiarach" czytał z Frankfurtu nad Menem Autor.

http://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20100731_0808-670794.mp3

przypisy:
1. Stefan Kosiewski: Zostać człowiekiem. Solidarność Jastrzębie, nr 29 Katowice, 24.11.1981
2. Jarosław Szczęsny: Prywatyzacja. Tygodnik Solidarność. Warszawa 7.12.1980.
3. http://wiadomosci.onet.pl/7272385,1,relacjetv.html

"Prawdopodobnie winni nie żyją"

http://sowa.mypodcast.com/201007_archive.html

http://sowa.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
Sowa Magazyn Europejski

Utwórz swoją wizytówkę statystyka