Bóg, Honor, Ojczyzna. Ojcowizna otwarta na świat - ogólnonarodowe zjednoczenie ugrupowań pod historyczną nazwą volni@o2.pl - Listy na adres: Postfach 800626, 65906 Frankfurt am Main
czwartek, 15 października 2009
Stefan Kosiewski do Ministra Sprawiedliwości RP Krzysztofa Kwiatkowskiego

sowa european magazine - magazyn europejski - europäisches magazin

  Thursday, Oct 15, 2009

Stefan Kosiewski do Ministra Sprawiedliwości RP Krzysztofa Kwiatkowskiego

Download this episode (18 min)                                                           ----- Original Message -----
From: SOWA
To: bm@ms.gov.pl; sm.sekretariat@msz.gov.pl
Cc: listy@prezydent.pl; skargi.kgp@policja.gov.pl; minister@mswia.gov.pl;

Stefan Kosiewski, Polnisches Kulturzentrum e.V. Postfach 800626 – 65906 Frankfurt
Frankfurt am Main, 15.10.2009

Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny
Pan Krzysztof Kwiatkowski

Al. Ujazdowskie 11
00-950 Warszawa

Szanowny Panie Ministrze,

bardzo mi przykro, że do gratulacji z powodu objęcia przez Pana stanowiska Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego zmuszony jestem dołączyć niniejsze http://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20091015_0928-517193.mp3


Zawiadomienie o istnieniu zorganizowanej, żydowskiej bandy zamelinowanej w strukturach MS oraz MSWiA i Policji na przykładzie Tomaszowa Mazowieckiego, Województwa Łódzkiego i Stolicy.

W zał. przesyłam kuriozalne pismo podpisane przez Wiceprezesa Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim, Jolantę Jaros-Skwarczyńską 30 września 2009 r., którym to pismem oznaczonym sygnaturą: Sk. 26/09 Wiceprezes Sądu Rejonowego w Tomaszowie dopuściła się mataczenia i krętactwa, za które winien ją Pan Minister pociągnąć do odpowiedzialności.

Pani Jolanta Jaros-Skwarczyńska poświadczyła bowiem nieprawdę, iż jakobym posiadał w Tomaszowie teściową, której to rzekomo Sąd Rejonowy w Tomaszowie Maz. dostarczył w dniu 21.08.2008 r. Wyrok Nakazowy z 01/o8/2008 r.

Pani Wiceprezes Sądu w Tomaszowie nie jest od ustalania moich stosunków rodzinnych, a ja oświadczam, powołując się przy tym na Autorytet Mojego Biskupa Rzymskokatolickiego w Limburgu, księdza doktora Franza-Petera Ebartza van Elst, że jestem Polakiem i Katolikiem przebywającym na emigracji politycznej w Niemczech, zamieszkałym w Diecezji Limburg od czasu antypolskiej wojny jaruzelskiej, tj. od 1982 r. i nie mam w Tomaszowie żadnej teściowej.

Nie upoważniałem też nikogo w Tomaszowie do odbierania kierowanej do mnie poczty i nie życzę sobie, żeby banda żydowska usytuowana w strukturze MS w Tomaszowie Maz. dopisywała mi kogolwiek do rodziny. Nie życzę sobie żadnych teściowych i szwagrów nadanych z woli pani sędziny dwojga nazwisk: Jaros-Skwarczyńskiej czy kogokolwiek innego.

Informuję Pana Ministra, że ta banda w przeciągu ostatniego roku wysyłała kilkanaście różnych pism na adres: Tomaszów, ul. Graniczna 57, który to adres policjant o żydowskim nazwisku Mela, osadzony w strukturze miejscowej Policji, złośliwie i fałszywie określił w protokole przesłuchania z dnia 14.07.2008 r. jako miejsce mojego zamieszkania, chociaż doskonale wiedział, że mieszkam od 27 lat w Niemczech, gdyż okazałem mu i wziął do rąk dwa moje dokumenty: Paszport oraz Legitymację Związku Zawodowego Dziennikarzy Niemieckich, którą obejrzał sobie z obu stron, a dowodu osobistego w ogóle nie mam.

Tenże policjant nachodził mnie wcześniej w mieszkaniu, w którym przebywałem czasowo w Polsce bez obowiązku zameldowania, dręczył mnie wespół z innymi policjantami, którzy narazili mnie na utratę zdrowia a nawet życia.

Zawiadomiłem o tym przestępstwie w zeszłym roku Prokuraturę Okręgową w Piotrkowie Trybunalskim i Prokuraturę Rejonową w Tomaszowie, w osobistej rozmowie przy świadkach wyjaśniłem Szefowi Prokuratury w Tomaszowie o żydowskim nazwisku Wizner, że jestem prześladowany w mojej własnej Ojczyźnie przez bandę żydowską ukrytą w strukturach miejscowej Policji.

Tej samej treści zawiadomienie o istnieniu przestępczości zorganizowanej w Policji w Tomaszowie Mazowiweckim wysyłałem kilkakrotnie pocztą do wskazanych powyżej urzędów oraz do Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego Andrzeja Czumy, którego poznałem jeszcze wtedy, gdy byłem w Polsce redaktorem Tygodnika "Solidarność Jastrzębie", a informowany byłem przez członków KPN-u, że to jest osobnik pochodzenia żydowskiego zainstalowany w Zarządzie Wojewódzkim Solidarności przez Służbę Bezpieczeństwa, czy KOR, co w Magdalence na jedno wyszło. Wtedy nie miałem możliwości i czasu, żeby zająć się sprawą Czumy, nie objąłem także proponowanej mi funkcji Redaktora Naczelnego czasopisma o tytule "Wolność" wydawanego przez KPN w Katowicach. W zeszłym roku atakowany byłem jednak mailami z Ameryki ze środowiska żydowskiego (Dusza i Kruszyńska), które obwiniając fałszywie Czumę o jakieś rzekome kłopoty finansowe, odsuwały od niego bardziej istotne podejrzenie o sprzyjanie patologicznym i kryminogennym faktom, ludziom i związkom osobowym w administracji państwowej RP.

Piszę o tym wszystkim dlatego, że to parasol ochronny Andrzeja Czumy i drugiego ministra o żydowskim nazwisku Schetyna pozwalał żydowskiej bandzie w Tomaszowie na kryminalne działania, opisane przeze mnie szczegółowo we wielu pismach. Ta banda pozwala sobie nadal na nieustanne dręczenie niewinnej staruszki różnymi pismami i wezwaniami (kilkanaście już) wysyłanymi do zamieszkującej pod wskazanym złośliwie przez policjanta Melę adresem półślepej, schorowanej nie tylko na cukrzycę rencistki, biednej Polki.

Tak nie może być, żeby jakiś policjant w Polsce fałszywie wyznaczał mi miejsce zamieszkania , a jakaś sędzina fałszywie ustalała, kto dla mnie jest brat, a kto swat. Tak nie może być, żeby Policjant z Komendy Wojewódzkiej w Łodzi potwierdzał mi w piśmie, że dobrze rozpoznałem obecnego szefa Policji w Tomaszowie, jako tego Łysakowskiego z Rawy Mazowieckiej, którego spotkałem wcześniej na zamkniętym spotkaniu z udziałem szefa Najwyższej Izby Kontroli w Polsce i żeby ten Policjant, który ma kontrolować tego Łysakowskiego i jego podwładnych w Komendzie Powiatowej w Tomaszowie, nie zapytał mnie o szczegóły tamtego spotkania, z udziałem jeszcze jakiegoś ministra, czy wicepremiera. Wszystko w swoim czasie i w szczegółach jeszcze opowiem i upowszechnię w internecie, na razie chcę tylko powiedzieć, że Polską nie może rządzić żadna żydowska banda, jeżeli Polska ma być państwem prawa, a Polacy mają być obywatelami równymi wobec prawa we własnej Ojczyźnie.

Nie może być dostrzeżonego przeze mnie bezprawia w Policji, Prokuraturze i Sądach, dlatego też uprzejmie wnoszę o przywołanie do porządku wymienionych w niniejszym piśmie osób, gdyż przedwczoraj Wydział Karny Sądu w Tomaszowie znowu przysłał gońca na ul. Graniczną z jakimś pismem dla mnie, a przecież już Sąd ustami pani Wiceprezes Jaros przyznał we wspomnianym piśmie z 30 września br., że wie, gdzie ma mnie szukać.

Jestem Prezesem Polonijnej Organizacji i wyraźnie powiedziałem podczas przesłuchania 14.07.2008 r., że pocztę do mnie należy wysyłać poprzez Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego, taka jest droga dyplomatyczna i zwyczaje w kontaktach z Polonią.

Praktyka bandy żydowskiej ukrytej w strukturach Policji, Prokuratury i Sądu Rejonowego w Tomaszowie jest natomiast taka, że zadręcza się i zasądza zaocznie niewinnych Polaków, do których czuje się niechęć na tle etnicznym, rasowym czy politycznym w rocznicę wybuchu Powstania w Warszawie, 1 sierpnia 2008 (w dwa tygodnie po rzekomym przestępstwie), a następnie dopiero trzy tygodnie później, tj. 21.08.2008 r. rzekomo doręcza się pod fałszywy adres wyrok, od którego Polak nie może się już odwołać, chociażby i dlatego, że jest już po ustawowym terminie, żeby móc się odwołać od zaocznego wyroku i prawdziwym sprawcom przestępstw, w policyjnych mundurach móc powiedzieć na prawdziwej rozprawie całą prawdę prosto w oczy: Przestępcami jesteście wy, żydowska banda w mundurach polskiej policji.

Ta sama żydowska banda, która w 1977 roku oskarżyła mnie już raz fałszywie o pobicie milicjanta, a w 1978 r. w marcu skazała za to wyrokiem Sądu w Sosnowcu na karę grzywny.

Zabiegam niniejszym o unieważnienie ze wskazanych względów meryorycznych i uchybień formalnych wyroku wydanego z rażącym naruszeniem prawa przez Sąd Rejonowy w Tomaszowie 1 sierpnia 2008 r., w postępowaniu nakazowym.

Przypominam jednocześnie o tym, że w poprzednich pismach kierowanych na adres Ministra Czumy wyjaśniałem, że urzędniczka Sądu w Tomaszowie uniemożliwiła mi osobiste zapoznanie się z aktami mojej sprawy, odmówiła także przyjęcia ode mnie dowodu rzeczowego w sprawie, w postaci starej, zniszczonej piłki do gry w piłkę nożną, którą zaniosłem do Sądu jako dowód nieustannego nękania mojej osoby przez chuliganów miejscowych. Wreszcie: oddałem tę piłkę 14 lipca 2008 r. na Policji za radą prokuratora Wiznera, który też nie chciał przyjąć ode mnie tegoż dowodu, a którą to piłkę przyjął ode mnie za pokwitowaniem wspomniany policjant o nazwisku Andrzej Mela.

Wyjaśniam, że jestem w posiadaniu filmu zabezpieczonego przeze mnie na oryginalnym nośniku, na którym wyraźnie zapowiadam chuliganerii, że piłkę oddam na Policji. Nigdy nie miałem zamiaru zabrać jej z zamiarem przywłaszczenia. Nie miałem zamiaru kdokonania kradzieży tej starej, zniszczonej piłki, chociażby dlatego, że mam 56 lat, jestem inwalidą i nie gram w piłkę nożną, a wspomniana piłka nie przedstawiała sobą żadnej wartości. Nie była też piłką firmy Korona o wartości 200 zł, o której kradzież banda żydowska mnie posądziła. Prosiłem wielokrotnie policjantów, prokuraturę i sąd o przyjęcie ode mnie tego filmu, jako dowodu zdejmującego ze mnie absurdalne i niemoralne pomówienie o niepopełniony czyn. Nikt nie chciał wywiązać się ze swojego obowiązku. Zostałem fałszywie oskarżony i niewinnie skazany z woli lokalnej bandy w Tomaszowie. Ministerstwo Sprawiedliwości kierowane przez Andrzeja Czumę odmówiło mi złożenia wniosku unieważniającego wyrok, a Minister Schetyna nie był zainteresowany prześledzeniem kryminalnych układów w Policji w Tomaszowie, w którym wcześniej wiceminister Sobotka utrzymywał kontakty z mafią. Policja Wojewódzka w Łodzi i Komenda Główna zadbały o obronę przestępców w swoich szeregach.

14 lipca 2008 r. złożyłem zeznania na KPP w Tomaszowie w sprawie napadu na mieszkanie przy ul. Granicznej przez osobnika o żydowskim nazwisku Bogusławski. Odwoływałem się w szeregu pism w związku z ukrywaniem tego przestępstwa przez policję i urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości RP.

Uprzejmie proszę o zajęcie się tą sprawą, którą upowszechniam w internecie, ponieważ idzie nam O naprawę Rzeczypospolitej, a nie o prywatny interes jednej bandy, czy drugiej.

W sprawie osądzenia prawdziwych winowajców tymczasem nic się nie dzieje i nie mam komu jako Katolik odpuszczać. Boli mnie patologiczny stan administracji państwowej w Polsce i życzę sobie oraz wszystkim Polakom sprawiedliwości we własnej Ojczyźnie.

Z poważaniem

Stefan Kosiewski

Polnisches Kulturzentrum e.V.
Postfach 800626
65906 Frankfurt am Main

do wiadomości: MSWiA, Kancelaria Prezydenta RP

Posted by sowa at 9:28 AM |  MAKE A COMMENT 

poniedziałek, 21 września 2009
Stefan Kosiewski: Gawęda dla Wilhelma z Góry św. Anny, który radzi mi skończyć z tą polityką

Download this episode (15 min)  
Drogi Wilhelmie,
wyjaśniam Ci w paru słowach, że ojca mojego, Władysöawa, ur. w 1926 roku, który całą okupację niemiecką przepracował jako niewolnik w Prusach, UB zamknęła po tzw. wyzwoleniu w 1945 do więzienia za jakiś pistolet, a jak go wypuścili w 1948, to się szybko ożenił i uciekł z rodzinnej wioski na Mazowszu z moją matką Stefanią i urodzonym w Matki Bożej Gromnicznej 1949 roku moim bratem do Czeladzi.
I tu była dalej nasza Gehenna, jak się jeszcze długo po wojnie mówiło w Polsce po żydowsku na oznaczenie piekła.

Ja byłem wyrzucony ze studiów w 1977 roku "za postawę niegodną studenta PRL" a w 1978 roku skazali mnie w Sosnowcu za pobicie milicjanta, potem pomagałem zakładać Solidarność w paru miastach i zakładach pracy w trzech województwach: Katowickim, Bielskim i Częstochowskim, m.in.: Katowice, Gliwice, Czeladź.

W Sosnowcu na kopalni byłem rzecznikiem prasowym strajku gazowego, w tym czasie też byłem zatrudniony jako dziennikarz w tygodniku "Solidarność Jastrzębie".
Przywrócili mnie w prawach studenta i obroniłem pracę magisterską, która trzy lata czekała na mnie w dziekanacie, a tytuł pracy, który sobie sam wybrałem był: "Henryk Elzenberg jako krytyk literacki".

13 grudnia 2001 roku kamery zagranicznych telewizji ujęły mnie w Stoczni Gdańskiej za plecami Wałęsy, który przemawiał do tych kamer i mówił, że stocznia jest odcięta od świata.

A jak Wałęsa kandydował na prezydenta, to ja pracowałem dla Wolnej Europy i pisałem też korespondencje do Tygodnika Solidarność, którym kierował Lech Kaczyński.

Dwa lata temu przyjął mnie Wałęsa w Gdańsku, coś tam porozmawialiśmy o paru sprawach, potem zrobiliśmy sobie wspólnie zdjęcia z moim synkiem i kobietą.

A potem jeszcze widziałem Wałęsę nad Renem w Oberwesel, ale do Darmstadt to tak mnie zaprosili do tego ich instytutu, żeby nie doszło do naszego spotkania.

W stanie wojennym ciągnęli mnie na kopalnię Wujek, kopalnie Bobrek do Bytomia i do kopalni Sosnowiec; przyjeżdżali do mieszkania różni tacy emisariusze, że głupi by się połapał, że to prowokacja, no więc nie dałem się sprowokować, a tylko jak głupi wykupywałem różne środki opatrunkowe i lekarstwa biegając po aptekach i dostarczałem to razem ze spirytusem opatrunkowym i odezwami przemawiającymi do rozumu, a nie do emocji, pewnemu facetowi, który miał to rzekomo dostarczać do Huty Katowice, a gdzie oni przepijali ten spirytus, to ja już nie wiem.

Nie dałem się sprowokować, żeby nie iść siedzieć jak mój ojciec siedział za niewinność, lecz wolałem powiedzieć na milicji, że zamierzam się zgodzić z Jaruzelskim, że jak już Polska podpisała w Helsinkach Prawa Człowieka i każdy Człowiek i Obywatel ma prawo wyboru kraju osiedlenia, jak mu się w PRL-u nie podoba, to ja jestem zgodny wyjechać za granicę.

A jak mi przysłali ponowne wezwanie z prokuratury w Katowicach, bo na pierwsze nie zareagowałem, gdyż wiedziałem, że to tylko zemsta za to, że oddałem w czasach legalnej Solidarności do tej samej prokuratury dokumenty przy paru świadkach na temat kilku afer związanych z ludźmi koło Grudnia i Gierka, co mi potwierdził w rozmowie przy jeszcze żyjących świadkach mecenas Kurcjusz, to się wtedy jakoś ten Grudzień podobno sam powiesił w areszcie domowym, czy w ośrodku odosobnienia.

A mnie zaczęli w tym stanie wojennym rewidować, jak Boga kocham, rzeczywiście
piwnicę z węglem w mieszkaniu komunalnym rodziców, u których mieszkałem, a którego to mieszkania już za demokracji obecny senator Zbigniew Szaleniec, a w swoim czasie zastępca burmistrza Czeladzi Marka Mrozowskiego nie dał wykupić dla mojej matki, bo tak fałszywie przygotował umowę, że wskazałem notariuszowi, że my nie możemy przecież kupować mieszkania na 4 piętrze w domu opalanym węglem, jeżeli w umowie nie ma wpisanej części piwnicy na węgiel, do której mieliśmy prawo, a bez którego to węgla nie dało by się zimą ogrzać tego mieszkania.

To ten Szaleniec, wyobraź sobie, mój Drogi, odmówił wniesienia do tekstu umowy notarialnej w obecności notariusza tych poprawek, których ja się domagałem, że kupuję to mieszkanie razem z piwnicą, balkonem i murami wewnętrznymi i zewnętrznymi, bo tak sporządzana jest w całej Polsce każda umowa notarialna.

A ten Szaleniec, który za czasów Służby Bezpieczeństwa prowadzony był na fałszywych dniówkach i pobierał pensję jako górnik dołowy, a wywodząc się z dołów społecznych kopalni na dole nigdy nie widział na oczy, bo uchodził za trenera okręgówki, czy rezerwy gdzieś podobno w Zabrzu, Bytomiu, czy Gliwicach...

Jak to tam było z nim naprawdę, to tego Diabeł nie wie.
To może tylko jeden Niesiołowski (Nussbaum) zna się na takich rzeczach, bo się teraz już oficjalnie kolegują, a po likwidacji SB, to się okazało, że i Marek Mrozowski i ten Szaleniec porobili gdzieś po drodze podobno po dwa kierunki studiów, bo za dwa tytuły mgr, mgr wyższa ustawowo w Polsce każda pensja.

I zatrudnił się ten Szaleniec na podwyższonej w ten sposób pensji w szkole podstawowej nr. 4 za nauczyciela od wuefu, a potem przeszedł do zarządzania Czeladzką Spółdzielnią Mieszkaniową i zarządził, żeby sprzedać przedszkole na osiedlu Piaski z przeznaczeniem na burdel, czyli agencję uciech erotycznych, czy jak to się tam w tej nowomowie demokratycznej nazywa, bo w tym przedszkolu robiła za przedszkolankę żona tego Szaleńca, Iwona, a oni chcieli ją zrobić Dyrektorem Domu Tradycji Narodowych w przejętym pałacyku po byłym właścicielu, czy dyrektorze kopalni Saturn.

No i ona jest tą dyrektorką w tym burdelu tradycji żydokomunistycznych i już przejęła jako eksponat muzealny podobno oryginalny mundur harcerski Walczakowej, żony profesora Walczaka, autora książki o Gierku. On się z tego Gierka habilitował w Instytucie Wołczewa w Katowicach, to była za Solidarności jawnej publicznie uczelnia moskiewska w Katowicach.

A teraz ten Walczak posiada jak wielu naukowców w Polsce umiejętność teleportacji, tzn. pokazywania się jednocześnie, o jednej porze w kilku różnych miejscach; ma wykłady i zajęcia na kilku różnych uczelniach, i wszędzie jest mile widziany i tak dobrze opłacany, żeby kasa grała.

Jak mnie ten Mrozowski podstępem przywiózł kiedyś swoim autem na spotkanie publiczne mówiąc tylko, że jedziemy do Walczaka, to ja im publicznie, w obecności może dwustu osób w tej Spółdzielni Mieszkaniowej powiedziałem, co myślę, tzn. m.in. powiedziałem temu Walczakowi, żeby on już nie pisał takich głupot jak wcześniej, bo Polska wchodzi do Unii Europejskiej, czekają Polskę trudne chwile, trzeba będzie dobrze myśleć, że wiem o tym m.in. dlatego, że na zorganizowane przeze mnie publiczne
spotkanie przyjechała do Frankfurtu sama Wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego w przeddzień podejmowania przez Polskę rokowań.

A ja z funduszy Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego Oświata, z naszych składek, zapłaciłem za wynajęcie sali i kupiłem szampana na to spotkanie, bo ambasada RP się nie poczuwała do poparcia tych moich społecznych i patriotycznych działań.

Aż go w końcu ten Marek, z którym razem czy to na obozy harcerskie, czy na Sylwestra do Będzina jeździliśmy razem tramwajem z magnetofonem, zrobił mi taką uprzejmość, że nie pytając o zgodę i nie płacąc za to wydrukował w swoich (byłego żydokomunisty) materiałach przedwyborczych mój antykomunistyczny poemat o Czeladzi, a nie podziękował publicznie i nie zapłacił za to, a zrobił swoim zastępcą od spraw mieszkaniowych tego Szaleńca, a ten mojej matce zrobił to, że umarła w komunalnym, a nie w swoim własnym, wykupionym przez jej syna mieszkaniu.

Zaś mnie, to już chyba wiesz: w stanie wojennym Ambasada Niemiecka dała promesę, czyli przyrzeczenie wizy, to znaczy przysłali mi telegram po pierwszym spotkaniu, że mnie przejmą na teren RFN za zgodą władz PRL.

I ja z tym telegramem pojechałem autobusem na milicję do Katowic i tam szybko wydali mi paszport a po paru dniach wyleciałem już z jedną walizką z tamtego PRL-u najbliższym samolotem Lufthansy 15 grudnia 1982, a 24 grudnia miałem już Geburtstag w Lagrze dla azylantów w Schwalbach koło Frankfurtu nad Menem, bo w odróżnieniu od mojego Brata Władka, który urodził się w Matki Bożej Gromnicznej, i zgasł szybko jak świeca, szkoda słowa, to ja urodziłem się w Wigilię w jednym z miast województwa Stalinogrodzkiego, żeby po latach m.in o tym napisać poemat "Pomidor", który jak wyraził się krytycznie pewien Znawca, był sztandarowym poematem mojego pokolenia.

Dwa lata temu znowu widziałem się w Gdańsku z Wałęsą coś tam porozmawialiśmy o paru sprawach, ale zaczynam się już chyba powtarzać, więc kończę, żeby Cię nie zamęczać i serdecznie pozdrawiam

Z Bogiem i ku chwale Ojczyzny.

Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski

P.S.
w zeszłym roku żydowskie bandy w Tomaszowie Mazowieckim, zorganizowane grupy przestępców działających w strukturach Policji i Ministerstwa Sprawiedliwości skazały mnie zaocznym wyrokiem za rzekomą kradzież piłki do gry w piłkę nożną, a Wałęsa na to zapytał tylko ze śmiechem: to co, nie miał Pan czego lepszego kraść?

No i powiedz mi teraz, kogo tu poprzeć w najbliższych wyborach, na kogo ja mam głosować?

A jak chcesz sobie ze mną pogadć, to zadzwoń ale wiedz, że wytną i przytną potem wszystkie słowa tak samo jak na różnych komputerach kopiują naszą korespondencję, bo na tym polega ich robota.

Wałęsa korzysta ze skype; ja jestem na myspace jako: mysowa

pisze sie: mysowa, jednym słowem: Cześć!

http://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20090920_1514-500324.mp3

----- Original Message -----
From: "Wilhelm Koziol"
To: "SOWA"
Sent: Sunday, September 20, 2009 7:54 AM


> Moin Moin !
> Tak Tak Bytom - Beuten rozumie ale czymu Czeldz ? Polskiem alt Reichym
> byl Sosnowiec :. pomylyles Historie 1937 r,
> Milej niedzieli ci zycze i daj spokoj z ta Polityka,.
> 73

Posted by sowa at 3:14 PM |  MAKE A COMMENT

http://sowa.mypodcast.com/200909_archive.html
piątek, 28 sierpnia 2009
Stefan Kosiewski do Ministerstwa Sprawiedliwosci: ...ażebym mógł zapoznać się z ogromem stosowanego wobec mnie bezprawia

Polnisches Kulturzentrum e.V.

Stefan Kosiewski, Vorsitzender

 

         Frankfurt nad Menem, 28 sierpnia 2009 r.

 

Ministerstwo Sprawiedliwości

Biuro Ministra

Naczelnik Wydziału Skarg i Wniosków

 

Pan Dyrektor Marek Łukaszewicz
Al. Ujazdowskie 11
00-950 Warszawa

http://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20090828_0637-486315.mp3  


Szanowny Panie Dyrektorze,

 

zgodnie z informacją o zasadach składania skarg przedstawioną na internetowej stronie  Ministerstwa Sprawiedliwości: http://ms.gov.pl/kontakt/skargi.php#content 

składam niniejszym skargę drogą elektroniczną.

 

Skarga dotyczy działania w złej woli przez działających w związku przestępczym funkcjonariuszy Ministerstwa Sprawiedliwości w Polsce, które to działanie wyraziło się m.in. w ostatnich kilkunastu miesiącach wielokrotnym wysyłaniem pod fałszywy adres kierowanej do mnie korespondencji (vide: zał. 1), a przez to uniemożliwienie mi zapoznania się z treścią kierowanej do mnie korespondencji i uniemożliwienie mi zareagowania na akty bezprawia stosowanego w Polsce w stosunku do mojej osoby przez zorganizowane grupy przestępcze działające w strukturach MSWiA oraz Ministerstwa Sprawiedliwości. 

 

Wyjaśniam, że organom tym (m.in.: Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim,  Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie Mazowieckim, Prokuratura Apelacyjna w Łodzi) wiadomo, iż od 27 lat mieszkam na stałe w Niemczech, nie meldowałem się nigdy w Tomaszowie Mazowieckim, a jako adres do korespondencji w Kraju podałem 14 lipca 2008 r.  funkcjonariuszowi KPP w Tomaszowie Mazowieckim o nazwisku Andrzej Mela adres Ministra Spraw Zagranicznych Pana Radosława Sikorskiego i to powinno być przez tegoż funkcjonariusza odnotowane w protokole przesłuchania przeprowadzonego w obecności świadków. 

 

Ten sam adres do korespondencji w Kraju przyjęła do wiadomości Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie Maz. potwierdzając to pieczęcią i podpisem 16 lipca 2008 r. (vide: zał. 2).

 

Wyjaśniam ponadto, że wielokrotnie wysyłałem w tym czasie pisma zarówno do Ministerstwa Sprawiedliwości jak i MSWiA podając adres do korespondencji w Niemczech: Postfach 800626, 65906 Frankfurt i wielokrotnie otrzymywałem wysyłane w tym czasie pisma na adres w Niemczech z obu Ministerstw jak również z podległych im instytucji, np. Komendy Głównej Policji (vide: zał. 3).

                       

Wyjaśniam, że mieszkając na stałe od 27 lat w Niemczech biorę czynny udział w życiu  społecznym i politycznym a jako członek zarządów szeregu organizacji jestem osobą bardzo dobrze znaną przedstawicielom polskich placówek dyplomatycznych, często  spotykam się też z pracownikami Ambasady RP i Konsulatu RP w Kolonii, jestem np. zaproszony na 29 września 2009 r. przez Konsula Honorowego RP we Frankfurcie na uroczysty koncert jubileuszowy w Loży ku Jedności, w wykonaniu Kwartetu Skrzypcowego Filharmonii Krakowskiej (vide: zał. 4).

 

Wnoszę o przekazanie mi całości korespondencji adresowanej do mnie a wysyłanej pod fałszywy adres, ażebym mógł zapoznać się z całym ogromem stosowanego wobec mojej osoby bezprawia w Polsce przez zorganizowane grupy przestępcze działające w strukturach MSWiA oraz Ministerstwa Sprawiedliwości, o których działalności zawiadomiłem ostatnio Komendanta Głównego Policji ( vide: KGP 2009.7.03.pdf 507K Zobacz Pobierz  http://groups.google.de/group/sowa-frankfurt/browse_thread/thread/df3612c4b2807143?hl=pl zabiegając też, za jego pośrednictwem, o kasację przez Ministra Sprawiedliwości wyroku ogłoszonego z rażącym naruszeniem prawa przez Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim 1 sierpnia 2008 r.

 

Z szacunkiem

 

Stefan Kosiewski

Prezes Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego OSWIATA we Frankfurcie nad Menem od 1992 roku.

http://twitter.com/sowa/status/3603499579


Polnisches Kulturzentrum

Postfach 800626

65906 Frankfurt

 

Do wiadomości:

Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji

Minister Spraw Zagranicznych

Kancelaria Prezydenta RP

 

http://sowa-frankfurt.ning.com/photo/stefan-kosiewski-azebym-mogl 

http://sowa.mypodcast.com/200908_archive.html

niedziela, 09 sierpnia 2009
Stefan Kosiewski: Po odrzuceniu Traktatu Lizbońskiego przez Trybunał w Karlsruhe


Praktyczne odrzucenie Traktatu Lizbońskiego przez Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe należy uznać za akt obrony suwerenności nie tylko Republiki Federalnej Niemiec ale i Rzeczypospolitej Polskiej a także wszystkich innych państw, które wcześniej wyraziły nieopatrznie zgodę na powstanie superpaństwa europejskiego i utratę własnej suwerenności.

Polski Ośrodek Kultury we Frankfurcie nad Menem od lat przestrzegał przed niebezpiecznymi skutkami integracji europejskiej realizowanej w interesie oligrachii międzynarodowej, kosztem suwerennych państw i narodów.

Orzeczenie z Karlsruhe winno być poddane w Polsce szczegółowej analizie przez znających się na rzeczy profesorów prawa a następnie poddane szerokiej konsultacji społecznej, zanim przezydent Kaczyński wypowie się ostatecznie na temat odrzucenia Traktatu Lizbońskiego przez Polskę, względnie obłożenia ewentualnej ratyfilkacji dużo większymi zabezpieczeniami suwerennego bytu państwowego Polaków, niż zrobił to dla RFN Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe.

Stefan Kosiewski, Vorsitzender
Polnisches Kulturzentrum e.V. 

Wednesday, Jul 15, 2009

http://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20090715_0403-476232.mp3

Posted by sowa at 4:03 AM |  MAKE A COMMENT

http://sowa.mypodcast.com/200907_archive.html
http://sowa-frankfurt.ning.com/video/rop-straszy-niemcami-po
czwartek, 23 lipca 2009
31.08.2009 Frankfurt am Main: "Erinnern für die Zukunft-Deutsche und Polen gemeinsam in Europa". 70 rocznica początku II wojny
Gedenkveranstaltung am Montag, dem 31.08.2009
http://sowa-frankfurt.ning.com/photo/erinnern-fuer-die-zukunft
Free image hosting powered by PostImage.org

31.08.2009 Frankfurt am Main: Erinnern für die Zukunft - Deutsche und Polen gemeinsam in Europa

1 września 2009 po raz 70 rocznica początku II. wojny światowej, która zaczęła się niemieckim napadem na Polskę. Rozpoczął on potworną wojnę wyniszczeniową przeciwko sąsiedniemu krajowi i jego ludności.
Z inicjatywy organizacji Zeichen der Hoffnung - Znaki Nadziei odbędzie się uroczyste spotkanie pod hasłem" Przypominać dla przyszłości - Niemcy i Polacy wspólnie w Europie".
W imieniu Magistratu zapraszam Pana w związku z tym serdecznie w poniedziałek, 31 sierpnia 2009 r. godz. 19.00 na okolicznościowe spotkanie w Sali Cesarskiej Ratusza zakończone przyjęciem.

Dr. h.c. Petra Roth
Nadburmistrzyni

Frankfurt nad Menem, w lipcu 2009
http://sowa-frankfurt.ning.com/photo/31082009-frankfurt-am-main


piątek, 10 lipca 2009
Ujawnić, po kim Paweł Graś odziedziczył dom i maniery Kaczyńskich.
Fundacja Prasowa Jarosława Kaczyńskiego używająca w swoim czasie i w swojej nazwie znaczka Solidarności na takiej samej zasadzie jak prywatna gazeta wyborcza Adama Michnika, nadużyła zaufania społecznego Polaków m.in. przez to, że oddała się całkowicie do dyspozycji osób partyjnych z Porozumienia Centrum kierowanego naówczas przez tego samego Jarosława Kaczyńskiego tak samo nieszczęśliwie, jak dzisiaj kierowana jest partia Prawo i Sprawiedliwość.

Fundacja ta nabyła bez przetargu po śmiesznej cenie bardzo duży budynek w Warszawie, który po kolejnych transakcjach handlowych przeszedł w ręce żydowskiego dewelopera z Izraela. W budynku kupionym przez Fundację Kaczyńskiego po przeliczeniu na nowe za 4 mln. złotych, czyli za sumę pozwalającą nabyć w Jerozolimie plac pod budowę kiosku Ruchu, ma dzisiaj swoją siedzibę partia Jarosława Kaczyńskiego PiS.

Miejscowa konkurencja partyjna uosobiona przez Prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz oddała geszefty swoich adwersarzy pod ocenę niezależnego sądownictwa RP formułując przy tym oskarżenie tak nieudolnie, żeby sąd mógł orzec, iż "pozew jest nieadekwatny do sytuacji i stanu faktycznego".  Wcześniej ten sam warszawski sąd podzielił w karygodny sposób sprawę tegoż budynku na kilka różnych spraw, żeby mogły w nich zapadać sprzeczne ze sobą orzeczenia i żeby nikt nigdy nie doszedł już do prawdy o przeszabrowaniu przez upartyjnionych cwaniaków budynku będącego przecież społeczną własnością wszystkich mieszkańców Warszawy, a nie prywatnym domkiem jednorodzinnym odziedziczonym po Rajmundzie Kaczyńskim.

http://www.mypodcast.com/fsaudi/sowa_20090710_0600-460720.mp3


Nie wiadomo po kim i w jaki sposób poseł Paweł Graś, rzecznik rządu RP Donalda Tuska odziedziczył dom, podobnie jak Rajmund Kaczyński, w którym zamieszkuje  w Polsce za darmo nie wykazując tego w pozycjach osiąganych korzyści majątkowych. Paweł Graś nadzorował wcześniej służby specjalnie po to tajne w Polsce, żeby nie mógł przedostać się do nich żaden agent obcego mocarstwa dysponującego wyrzutniami atomowymi rozlokowanymi od Morza Sródziemnego do Morza Martwego. Dzisiaj minister Graś oficjalnie korzysta tylko z łaskawości tzw. niemieckiego sklepikarza o nazwisku Paul Rogler, który w 1987 r posiadał w miejscowości Selb zaledwie kserokopiarkę i prowadził  stosowne usługi dla ludności w cenie 10 Fenigów za jedną stronę formatu A-4.

Selb było wtedy nadgranicznym miasteczkiem w trójkącie: CSSR, DDR, Republika Federalna Niemiec wykorzystywanym do kontaktów służbowych przez współpracujące ze sobą tajne służby specjalne: Stasi, SB, StB, Mossad i inne.  Paul Rogler odbiera dzisiaj telefony i zakłopotany kieruje dzwoniącego doń dziennikarza miłym głosem do pana Grasia. 
 
- Acha, to pan już wie, o co chodzi. A czy mógłby pan odpowiedzieć tylko na jedno pytanie: do kogo właściwie należy ta willa, w której zamieszkuje pan Graś? Czy jest to pana willa, czy jego?  Zakłopotanie, krótka przerwa na oddech i ten sam miły głos: - Proszę skierować to zapytanie do pana Grasia.
 
Paul Rogler, którego żona jest nauczycielką yogi, robi za właściciela firmy "Agemark" zarejestrowanej w Soms, a założonej niegdyś przez Pawła Grasia w Katowicach.  Graś był do 2007 roku członkiem Zarządu "Agemark". Czy osiągane z tego tytułu dochody były poddawane opodatkowaniu w Polsce, czy w Niemczech? Gdzie dzisiaj płaci podatek od dochodów osiąganych w tej niemieckiej firmie jedyny jej polski pracownik, żona ministra  Grasia?

Czy celem działania firmy "Agemark"  jest tylko zwykłe ukrycie majątku Grasiów nabytego tak samo jak majątek fundacji Kaczyńskich za równowartość paczki papierosów, czy też mamy tu do czynienia z pozostałością po majątku Służby Bezpieczeństwa, wojskowych służb specjalnych PRL, lub zaprzyjaźnionych mocarstw, który uległ zawłaszczeniu na mocy stosownego rozkazu, jak tysiące innych lokali służbowych po SB, KGB i Stasi na terenie byłego PRL-u? 
 
W sprawie ustalenia prawa własności domu zamieszkiwanego przez Pawła Grasia premier Tusk wsadził głowę w nadmorski piasek. Prezydent Lech Kaczyński ogłosił natomiast, że najbardziej potrzebne jest Polsce zwołanie kolejnego "okrągłego stołu", łącząc to oficjalnie z planowaną ustawą medialną.  Pierwszy okrągły stół poprzedzony był tajnymi rozmowami współudziałowców w Magdalence, w willi będącej na stanie SB.  Listę uczestników porozumienia w Magdalence zatwierdzał generał Kiszczak, który do 1980 roku zarządzał kontrwywiadem wojskowym na Wybrzeżu i kontrolował działalność tzw. wolnych związków zawodowych KOR-owca Borusewicza, który po to wyleciał w 1968 roku jako prześladowany żyd ze studiów, żeby skończyć je potem jako katolik na KUL-u splamionym współpracą z SB przez biskupa-kapusia a w ostatnich dniach nadawaniem politycznie umotywowanych doktoratów honoris causa osobnikom pozbawionym honoru.  Czy prezydent Kaczyński odwołując się do tradycji kiszczakowskich chciałby znowu zamoczyć Kościół Katolicki w szemranych rozmowach geszefciarzy zabawiających się w polityków?
 
Przy "okrągłym stole" Kaczyńskiego odnajdą być może wreszcie wspólny język i wspólny swój interes obie partie, które jeszcze nie tak dawno Radio Maryja nawoływało do zawiązania koalicji biorącej w Polsce: Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość, odpowiedzialne m.in. za sprzedaż nie jednej willi Pawłowi Grasiowi, lecz wielu budynków i terenów budowlanych na terenach polskich stoczni w ręce jawnie żydowskich biznesmenów wywodzących się z tajnej służby Izraela MOSSAD.
Najpilniejszą tymczasem dla Narodu Polskiego sprawą jest ujawnić, po kim Paweł Graś odziedziczył dom i maniery Kaczyńskich.

Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski

http://sowa.mypodcast.com/200907_archive.html
piątek, 05 czerwca 2009
Wnoszę o ponowne rozpatrzenie moich skarg na zorganizowane bandy przestępcze złożone z osobników żydowskiego pochodzenia.

http://screeny.pl/3493

Pan podinsp. Maciej Stańczyk
Dyrektor Biura Kontroli
Komendy Głównej Policji
                                                         Frankfurt nad Menem, 5 czerwca 2009 r.

Szanowny Panie Dyrektorze,

pismem DKSiW-E-052-802/09/JK  z  9 kwietnia 2009 r. Pani Adrianna Zielińska, Zastępca Dyrektora Departamentu Skarg i Wniosków MSWiA przekazała do Pana moje pisma z 16 grudnia 2008 r. oraz 25 marca 2009 r., w których poinformowałem Ministra Spraw Wewnętrznych RP i Ministra Sprawiedliwości RP o działaniu w strukturach MSWiA oraz Ministerstwa Sprawiedliwości, na terenie Tomaszowa Mazowieckiego i Województwa Łódzkiego, zorganizowanych band przestępczych złożonych z osobników żydowskiego pochodzenia.

W obu pismach opisałem szczegółowo oraz udokumentowałem przestępczą działalność żydowskiej mafii działającej w strukturach Policji na wspomnianym terenie, wskazałem na istnienie dalszych dowodów, które mogą i powinny być wykorzystane w działaniach kontrolnych.

Tymczasem otrzymałem pismo Is-4544/3707/09/MJ z 11.05.2009 r., podpisane przez Zastępcę Naczelnika Wydziału Skarg i Wniosków Biura Kontroli Komendy Głównej  Policji podinsp. Joannę Goralewską, które to pismo jest dowodem nikczemnego  mataczenia, kolejnym przestępstwem popełnionym przez pracownika Policji. Celem tego pisma jest wmówienie mi, że nie mam racji, bo występując przeciwko przestępcom działającym w zmowie, zostałem już przez nich ukarany zaocznym wyrokiem przez Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim.
 
W piśmie podinsp. Goralewskiej nie ma najmniejszej wzmianki o tym, że Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi pismem T-II-MM-0510/534/3/08 z 16.12.2008 r. przekazała do Prokuratury Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim "informacje o możliwości popełnienia przestępstwa przez policjantów z KPP w Tomaszowie Mazowieckim, m.in. z art.  231 § 1 k.k.  w celu podjęcia merytorycznej decyzji w tym zakresie". 
 
Pismo to zostało przy tym opatrzone pieczątką Zastępcy Naczelnika Wydziału Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi kom. Tomasza Tyszkiewicza, a nie zostało podpisane jak należy ze względów, których nie można tłumaczyć zwykłym niedopatrzeniem.
 
Nie można także tłumaczyć kobiecą naiwnością i beztroską wyjaśnień podpisanych przez podinsp. Joannę Goralewską, Zastępcę Naczelnika Wydziału Skarg i Wniosków Komendy Głównej Policji, która dopuszczając się wskazanego mataczenia usiłuje wmówić Polakowi, że "zapadłe rozstrzygnięcia są wiążące zarówno dla Pana, jak i Policji".
 
Gdyby tak było, jak podinsp. Goralewska usiłuje wmówić obywatelowi RP, że zapadłe w jakimkolwiek organie administracyjnym RP rozstrzygnięcia "są wiążące" i nie ma od nich odwołania, to po co byłaby Konstytucja RP, prawo dla Polaków w Polsce, Wydziały Skarg i Wniosków, Biura Kontroli na wszystkich szczeblach i w strukturach wszystkich Ministerstw?
 
Bezczelność podinsp. Goralewskiej jest niebywała, bowiem policjantka nie dokonuje rzeczowej analizy dowodów przestępstw popełnionych przez policjantów z KPP w Tomaszowie Mazowieckim, lecz kontroluje stenogramy nagrań rozmów telefonicznych obywatela  zawiadamiającego o przestępstwie, z dyżurnym KPP w Tomaszowie Maz., a następnie wyciąga z tego taki wniosek, że skoro obywatel dzwoniący na policję (informujący o napadzie na prywatne mieszkanie, składający kilkakrotnie telefonicznie skargę na działalność policjantów występujących w zmowie z autorem napadu) dziękował za każdym razem policyjnemu rozmówcy uprzejmie za rozmowę, to znaczy, że skargi na policjantów z KPP w Tomaszowie nie musi podinsp. Goralewska - w jej mniemaniu - wcale rozpatrywać.
 
W bezczelności swojej podinsp. Goralewska idzie tak daleko, że ośmiela się drwić z pokrzywdzonego przez żydowskie bandy Polaka stwierdzając: " uprzejmie informuję, że sporządzono stosowne stenogramy z odsłuchu zarejestrowanych rozmów. Z ich treści wynika, iż ww.  funkcjonariusz prowadził z Panem rozmowy w sposób nie naruszający zasad etyki zawodowej. Pouczył Pana prawidłowo o możliwości złożenia skargi, za co na zakończenie każdej rozmowy, podziękował Pan policjantowi. Jednocześnie informuję, że stenogramy tych rozmów mogą być udostępnione na prośbę właściwych organów wymiaru sprawiedliwości".
 
Szanowny Panie Dyrektorze,
 
wnioskuję jak we wcześniejszych pismach: o wysłuchanie zarejestrowanych rozmów, a nie o odczytywanie stenogramów rozmów.
 
Nie wiem, kto i dlaczego dopuścił się ukrywania dowodów w sprawie i polecił sporządzanie stenogramów z nagranych zapisów moich 4 (słownie: czterech) rozmów z KPP  w Tomaszowie Mazowieckim?
 
Pani podinsp, Goralewska tak daleko sprzyja zacieraniu śladów przestępstw popełnionych przez policjantów z KPP w Tomaszowie Maz., że nie nie poprosiła o dowody w sprawie, o pliki elektroniczne z nagraniami rozmów, lecz zadowoliła się dostarczonym jej opisem dowodów, który odesłała już z powrotem do Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, która to wyczyściła dla niej wcześniej sprawę skargi na działalność policjantów z KPP w Tomaszowie Mazowieckim i Komendy Wojewódzkiej w Łodzi.
 
Składam niniejszym skargę na zaniechanie podjęcia obowiązków służbowych przez podinsp.  Joannę Goralewską.
 
Wnoszę o ponowne rozpatrzenie moich skarg, zawartych ww. pismach informujących o konkretnych przestępstwach popełnionych przez działające w strukturach MSWiA oraz MS zorganizowane bandy przestępcze złożone z osobników żydowskiego pochodzenia.
 
Z szacunkiem
Stefan Kosiewski
dziennikarz, poeta, prezes Polskiego Ośrodka Kultury we Frankfurcie nad Menem
 
Postfach 800626
65906 Frankfurt am Main
 
do wiadomości:
- Minister Spraw Wewnętrznych RP
- Minister Sprawedliwości RP
- Minister Spraw Zagranicznych RP
- Kancelaria Prezydenta RP
 





Wednesday, Mar 25, 2009

W mundurach i w strukturach ZŁO. Do Ministra Sprawiedliwości Andrzeja Czumy prezes Stefan Kosiewski, Polnisches Kulturzentrum

(126 downloads)

Download this episode (17 min)   Polnisches Kulturzentrum e.V.
Postfach 800 626
65906 Frankfurt am Main
Stefan Kosiewski, Vorsitzender
Frankfurt nad Menem, 25.03.2009 r.

Pan Andrzej Czuma
Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny RP

Szanowny Panie Ministrze,

jako Prezes Polskiego Ośrodka Kultury we Frankfurcie nad Menem i wydawca Magazynu Europejskiego SOWA z przykrością przyjmowałem korespondencję z atakami i zarzutami pod adresem Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego RP, która nadchodziła do mnie w ostatnim czasie z różnych środowisk Polonii całego Swiata.

Nie wolno nikogo bezkarnie pomawiać w państwie prawa, grzechem w Polsce jest fałszywe świadectwo.

Pan Minister był więźniem politycznym w PRL-u i pracownikiem Zarządu Regionu Sląsko-Dąbrowskiego Solidarności. Tak się złożyło, że mnie wyrzucono ze studiów na Uniwersytecie Sląskim w 1977 roku, a w marcu 1978 r. zostałem skazany przez Sąd Rejonowy w Sosnowcu za rzekome pobicie milicjanta, w istocie zostałem ukarany w ten sposób przez Służbę Bezpieczeństwa w związku z podejmowaną przeze mnie próbą działalności niepodległej i demokratycznej w środowisku studenckim. Ostatnim moim miejscem pracy w Polsce był ten sam Zarząd Regionu Solidarności w Katowicach, który był Pana Pracodawcą, tygodnik "Solidarność Jastrzębie". Piszę o tej zbieżności, ponieważ nie miałem zaszczytu poznać Pana Ministra; być może wszedł Pan kiedyś na krótko do zajmowanego m.in. przeze mnie pokoju redakcyjnego.

Niestety w Polsce ludzie używający nazwy Solidarność dogadali się w tajnych rozmowach z autorami stanu wojennego, zawarto ugodę kosztem Narodu Polskiego. Własność Polaków i władzę w naszej Ojczyznie przejęła żydokomunistyczna hołota, jak nazwał ją po imieniu premier Jarosław Kaczyński, zorganizowana na terenie całego kraju w lokalne bandy; k (...)
http://sowa.mypodcast.com/200903_archive.html

piątek, 15 maja 2009
Pomnik poleglym w grudniu 1970 postawil Naród Polski
Pomnik poleglym w grudniu 1970

Sowa Magazyn Europejski

Sowa Magazyn Europejski 

4 czerwca 2009 r. Kaczyński, Wałęsa i Tusk, którzy sprawują w Polsce władzę na mocy porozumienia zawartego z Jaruzelskim w 1989 r. w Magdalence, zamierzają zawłaszczyć jeszcze pamięć po Polakach zamordowanych w 1970 r. przez komunistyczną MO i wojsko dowodzone przez tego samego Jaruzelskiego, z którym zawarli swój Diabelski Pakt.

Źródło: picasaweb.google.pl
sobota, 09 maja 2009
Stefan Kosiewski: Gdzie dwóch się zmówi
sowa   Friday, May 08, 2009 Stefan Kosiewski: Gdzie dwóch się zmówi, a trzeci korzysta
(1 downloads) 
Download this episode / kliknij, wysłuchaj (9 min)  

W 1986 roku gen. Pożoga, zastępca Ministra Spraw Wewnętrznych PRL Czesława Kiszczaka oraz Stanisław Ciosek i Jerzy Urban pisali w Magdalence w trzyosobowym zespole projekty polityczne dla Jaruzelskiego.

"To były memoriały dla Jaruzelskiego - wspominał Urban - nie były to jednak typowe memoriały, tylko konkretne projekty, konkretne scenariusze z uwzględnieniem szczegółowych argumentów "za" i "przeciw". Miały charakter roboczy" (GK 260).
Redagowane dla Jaruzelskiego i opatrywane nadrukiem "Tajne" wędrowały zgodnie z ubeckim rozdzielnikiem do: Moskwy, Izraela, Berlina i do Ameryki.

To były konkretne plany przejęcia całej własności i zachowania całej władzy w Polsce przez ubowców i komunistów podległych Moskwie, którzy otrzymali na pieriestrojkę w PRL-u przyzwolenie od Gorbaczowa, czyli stosowny rozkaz. Mówiłem o tym rozkazie przed laty w Rozgłośni Polskiej RWE w Monachium, pisałem w uwagach drukowanych w Warszawie 22 lipca 1990 roku przez Katolicki Tygodnik "Ład".

 Dzisiaj wiadomo już na pewno, że tak właśnie było, kiedy w Moskwie po Andropowie (Liebermanie) nastał Gorbaczow (Garber) i ten żyd sprywatyzował Rosję.  (Česká tisková kancelář (ČTK), novinky.cz 30.3.2009).   W 1991 roku Krzysztof Dubiński przyznawał: "Na pewno musiłały być jakieś wcześniejsze ustalenia z Rosjanami, a być może jeszcze z innymi sojusznikami (...) Generalnie , wśród sojuszników towarzyszyła pracom "okrągłego stołu" niechęć, natomiast paradoksalnie najbardziej życzliwie nastawieni byli doń w naszym bloku Rosjanie" (GK 266). 
 
Dzisiaj w Polsce premier i prezydent prześcigają się w zamiarze świętowania  dwudziestolecia tzw. kontraktowych wyborów, które zarządzone zostały w PRL-u z rozkazu Moskwy przez generała Jaruzelskiego, podług planów przygotowanych wcześniej przez trzyososbowy zespół roboczy Kiszczaka pracujący pod kierownictwem Jerzego Urbana.
 
Zapowiedziano, że samoloty państwowe przewozić będą w jednym dniu, 4 czerwca 2009 roku obie ekipy dostojników z Krakowa do Gdańska tak, aby obie partie wyrosłe na gruncie przemian opracowanych w 1986 roku w Magdalence przez  trzyosobowy zespół Urbana mogły pokazać się wyborcom na trzy dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.
 
Triada w żydowskiej Kabale ma niepoślednią rolę, jak w Kościele Powszechnym Trójca, a w Narodzie Polskim : Bóg, Honor i Ojczyzna. Czy należy wobec tego przewidywać, że  zarządzony zostanie w ostatniej chwili między Krakowem a Gdańskiem jeszcze Popas?  Nie w Nowej Hucie, zbudowanej we wsi Mogiła, bo tam, jak pamiętamy, zarządził Kiszczak przykładne pałowanie Polaków według Urbana scenariusza, lecz na Okęciu dla kilku kamer, poprawnych wypowiedzi do mikrofonu dla poparcia słusznych dążeń miejscowych kandydatów do koryta w Sztrasburgu i w Brukseli? Ludzie lubią się zabawić kosztem trzeciego, zwłaszcza gdy w roli trzeciego przypisany od czasów Magdalenki kilkudziesięciomilionowy Naród.
 
Obawiano się jeszcze tego Trzeciego, chociaż oficjalnie postrzegano w tej roli partyjny i wojskowy beton; przywołajmy raz jeszcze głos Dubińskiego: " tak jak oświadczenie Biura Politycznego uznawało wyniki wyborów, tak oświadczenie Onyszkiewicza uznawało kontrakt. Obie strony dogadały się w obawie przed tą trzecią stroną" (ibidem).
 
Wiele miejsc w Talmudzie wskazuje niedwuznacznie, że gdzie się dwóch zmówi, tam trzeci z pewnością na tym nie skorzysta. Nie wiadomo  natomiast, czy Instytut Pamięci Narodowej Komisja Badania Zrodni przeciwko Narodowi Polskiemu dotarł już do wspomnianych dokumentów, redagowanych ostatecznie osobiście przez Urbana, których liczby minister propagandy Jaruzelskiego bliżej nie określił, przyznając jedynie, iż było "kilka takich dokumentów" (tamże).  Czy już coś z tego wynikło, jakaś książka, konferencja, pokłosie tych badań?
 
A skoro już na marginesie, to zwrócił się do mnie ten właśnie Instytut Pamięci Narodowej w lutym 2008 roku listem poleconym o wyrażenie zgody na umieszczenie mojego nazwiska w Katalogu osób rozpracowywanych przez SB; odpowiedziałem także listem poleconym, a przez te kilkanaście miesięcy IPN nie wykonał prostej czynności, na którą uzyskał moją zgodę, później zaś dostał jeszcze monity.
 
Rzecz jasna, że nie chodziło nikomu i nigdy o wątpliwą satysfakcję dla mojej osoby, czy dla tysięcy  innych Polaków znieważanych w taki sam sposób przez IPN, Komisję Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Powiedzmy jasno: chodzi raczej o to, żeby przypomnieć, że Polacy wypisują wciąż na swoich sztandarach: Bóg, Honor i Ojczyzna, haftują Ptaka i Bogarodzicę a mądrzy Czesi twierdzą, że Naród Czeski istniał na długo przed zatwierdzeniu przez ich Senat tzw. Lisabońskiej zmowy i długo jeszcze będzie istniał także po rozwiązaniu Unii Europejskiej.
 
Z Frankfurtu nad Menem mówił

dokonanego przez użytkownika sowa

vide:
- Witold Bereś, Jerzy Skoczylas: Generał Kiszczak mówi prawie wszystko. Warszawa 1991. (GK)
- Stefan Kosiewski: Patów nie ma. Ład nr 29 (303), 22.07.1990.
- (Česká tisková kancelář (ČTK), novinky.cz 30.3.2009).   
- Stefan Kosiewski: Zapytanie, 18 wrzesień 2008 07:01 do IPN Oddział w Katowicach: Czy dotarła do Państwa przesyłka 135445100 z 28.03.2008?
- David Hanák: Konec jedné iluze o české samostatnosti ? Kulturně-hospodářská revue Fragmenty, ročník XIV, 2009 http://cesko.blox.pl/2009/05/David-Hank-Konec-jedn-iluze-o-esk-samostatnosti.html

Bóg, Honor, Ojczyzna
wtorek, 21 kwietnia 2009
kolejna skarga Pana Stefana Kosiewskiego, która wpłynęła do MSWiA i do Ministerstwa Sprawiedliwości
w dniu 6 kwietnia 2009, w części dotyczącej Policji  Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji    Od PKN
czwartek, 14 maja 2009
banda złoczyńców o żydowskich korzeniach i nazwiskach prześladuje w Polsce nie tylko Pana Ministra ale i Polaków takich jak ja
środa, 25 marca 2009
W mundurach i w strukturach ZŁO. Do Ministra Sprawiedliwości Andrzeja Czumy prezes Stefan Kosiewski, Polnisches Kulturzentrum
Tomaszów Mazowiecki, "rewitalizacja"

Polnisches Kulturzentrum e.V. 
Postfach 800 626
65906 Frankfurt am Main
Stefan Kosiewski, Vorsitzender
 
                                                                                     Frankfurt nad Menem, 25.03.2009 r.
 
Pan Andrzej Czuma
Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny RP


Szanowny Panie Ministrze,
 
jako Prezes Polskiego Ośrodka Kultury we Frankfurcie nad Menem i wydawca Magazynu Europejskiego SOWA z przykrością przyjmowałem korespondencję z atakami i zarzutami pod adresem Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego RP, która nadchodziła do mnie w ostatnim czasie z różnych środowisk Polonii całego Swiata.
 
Nie wolno nikogo bezkarnie pomawiać w państwie prawa, grzechem w Polsce jest fałszywe świadectwo. 
 
Pan Minister był więźniem politycznym w PRL-u i pracownikiem Zarządu Regionu Sląsko-Dąbrowskiego Solidarności. Tak się złożyło, że mnie wyrzucono ze studiów na Uniwersytecie Sląskim w 1977 roku, a w marcu 1978 r. zostałem skazany przez Sąd Rejonowy w Sosnowcu za rzekome pobicie milicjanta, w istocie zostałem ukarany w ten sposób przez Służbę Bezpieczeństwa w związku z podejmowaną przeze mnie próbą działalności niepodległej i demokratycznej w środowisku studenckim. Ostatnim moim miejscem pracy w Polsce był ten sam Zarząd Regionu Solidarności w Katowicach, który był Pana Pracodawcą, tygodnik "Solidarność Jastrzębie". Piszę o tej zbieżności, ponieważ nie miałem zaszczytu poznać Pana Ministra; być może wszedł Pan kiedyś na krótko do zajmowanego m.in. przeze mnie pokoju redakcyjnego.
 
Niestety w Polsce ludzie używający nazwy Solidarność dogadali się w tajnych rozmowach z autorami stanu wojennego, zawarto ugodę kosztem Narodu Polskiego. Własność Polaków i władzę w naszej Ojczyźnie przejęła żydokomunistyczna hołota, jak nazwał ją po imieniu premier Jarosław Kaczyński, zorganizowana na terenie całego kraju w lokalne bandy; krajową reprezentację polityczną podzielono w Magdalence według klucza procentowego, później rozdanie to miała zastąpić tzw. demokracja.

 
Jako emigrant polityczny i korespondent  zagraniczny "Tygodnika Solidarność", współpracownik Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w Monachium a w Warszawie Tygodnika Katolickiego ŁAD wspierałem wybory Lecha Wałęsy na Prezydenta tego odmienionego PRL-u; prowadzone przeze mnie auto najechała w tamtych dniach ciężarówka w Częstochowie na trasie z Katowic do Warszawy, wiozłem trójkę pasażerów, jedna z tych osób została poszkodowana w wypadku. Był ustalony bezpośredni sprawca, policja nie przekazała jednak sprawy do sądu, nie byłem wzywany w charakterze świadka. Otrzymałem odszkodowanie za skasowane auto, a Przewodniczącemu Solidarności w Katowicach, panu posłowi Pietrzykowi odpowiedziałem wtedy, że nie wracam do pracy w Polsce ze względów zdrowotnych. Konfrontacja ze Służbą Bezpieczeństwa w Katowicach, Warszawie, Czeladzi i pod Jasną Górą nie skłaniała emigrantów politycznych wtedy do powrotu na stałe do Ojczyzny.
 
Piszę po latach o tym wszystkim w liście otwartym do Pana Ministra, który w serwisie magazynu europejskiego SOWA otrzyma dzisiaj 15 tysięcy Czytelników w różnych państwach świata, bo ta sama hołota, banda złoczyńców o żydowskich korzeniach i nazwiskach prześladuje w Polsce nie tylko Pana Ministra ale i gnębi Polaków takich jak ja.  Piszę otwarcie i wprost o tych przykrych sprawach, bo nikt o zdrowych zmysłach nie może przecież oskarżyć Pana Ministra o antysemityzm, niedorzecznością byłaby taka potwarz w stosunku do autora niniejszych spostrzeżeń i uwag.
 
5 lipca 2008 roku zawiadomiłem policję w Tomaszowie Mazowieckim o napadzie dokonanym na mieszkanie, w którym przebywałem. Patrol policji, który przybył na miejsce przestępstwa, odmówił podjęcia niezbędnych czynności śledczych w zgłoszonej przeze mnie telefonicznie sprawie. Policjanci ustalili sprawcę przestępstwa w klatce schodowej a następnie przybyli razem z nim na miejsce przestępstwa, jednakże nie w celu dokonania koniecznych czynności śledczych, lecz z zamiarem ukrycia popełnionego przestępstwa poprzez fałszywe oskarżenie mojej osoby o czyn, którego nie popełniłem.  Policjanci wystąpili w zmowie z pijanym napastnikiem i sprowadzili na mnie bezpośrednie zagrożenie zdrowia a nawet życia. W miejscowym szpitalu udzielono mi pomocy lekarskiej. Już po udzieleniu mi pomocy lekarskiej ponownie zostałem poddany terrorystycznym i niebezpiecznym dla mojego życia działaniom przestępczym trzech policjantów, których personalia spisałem z legitymacji służbowych.  Zarówno napastnik jak i policjanci byli żydowskiego pochodzenia, znałem wcześniej osobiście napastnika, poznałem niepolskie nazwiska policjantów.
 
Zaprotestowałem przeciwko temu antypolskiemu pogromowi, złożyłem w kolejnych dniach skargi na piśmie w Prokuraturze Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim i w Prokuraturze Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim. O działaniu w strukturach Policji w Tomaszowie Mazowieckim zorganizowanej grupy złoczyńców poinformowałem w osobistej rozmowie, w obecności świadków, szefa miejscowej Prokuratury Rejonowej Roberta Wiznera.  Kopie najważniejszych pism w tej sprawie wysyłałem m.in. do wiadomości Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego RP oraz Ministra Spraw Wewnętrznych.
 
Banda złoczyńców zaplanowała sobie, że obroni swojego człowieka poprzez fałszywe oskarżenie mnie o haniebny czyn, którego nie popełniłem. Oskarżono mnie fałszywie i skazano zaocznie wyrokiem Sądu Rejonowego w Tomaszowie o rzekomą kradzież starej piłki do gry w piłkę nożną, którą jako dowód rzeczowy w sprawie złośliwego nękania mnie przez syna sprawcy napadu dokonanego 5 lipca 2008 r. osobiście przekazałem jako dowód rzeczowy w sprawie kolejnemu policjantowi o żydowskim nazwisku w Tomaszowie Mazowieckim.
 
Działanie w strukturach Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim zorganizowanej grupy przestępców opisałem szczegółowo w skargach skierowanych do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi, w kopiach przesyłanych m.in. do wiadomości Ministra Spraw Wewnętrznych Grzegorza Schetyny. Publikowałem część korespondencji w internecie, żeby uniemożliwić dalsze łamanie prawa i prześladowanie mojej osoby przez zorganizowaną grupę przestępczą.
 
W odpowiedzi otrzymałem pismo z Sądu Rejonowego w Tomaszowie Maz. z datą 7 października 2008r. informujące, że Kasację w sprawie o wykroczenie, którego nie popełniłem, może wnieść wyłącznie Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny RP. 
 
Prokurator Danuta Bator, Zastępca Dyrektora Biura Postępowania Sądowego  w Ministerstwie Sprawiedliwości-Prokuraturze Krajowej, odpowiadając pismem z 03.12. 2008 r.  nie uwzględniła szeregu błędów faktycznych i logicznych popełnionych w działaniach grupy złożonej z pracowników policji, prokuratury i sądu w Tomaszowie Mazowieckim, dopuściła się  niewłaściwej oceny przedstawionych zdarzeń,  niezgodnie z zasadami prawidłowego rozumowania,  wbrew wskazaniom wiedzy i doświadczeniu życiowemu stanęła po stronie złoczyńców.
 
Prokurator Danuta Bator nie wywiązała się z zawodowego obowiązku, którym było nie tylko sprawdzenie, czy sąd nie dopuścił się rażącego naruszenia reguł postępowania, co miało wpływ na ustalenia faktyczne, a w konsekwencji na treść krzywdzącego mnie, bezprawnego i terrorystycznego w istocie orzeczenia, które oparte zostało na pomówieniu tak samo nonsensownym, jak przysyłane do mnie przez Duszę i innych pomówienia pod adresem Pana Ministra.
 
Prokurator Danuta Bator tak samo jak wcześniej pracownicy policji w Tomaszowie i w Łodzi popełniła przestępstwo zatajenia wiedzy o popełniołnych 5 lipca 2008 r. przestępstwach związanych z antypolskim pogromem na osobie polskiego emigranta politycznego. Prokurator Danuta Bator powinna odpowiedzieć za ukrywanie informacji o przestępstwach, nadużyciach prawa i niedopełnieniu obowiązków służbowych przez grupę policjantów, którzy działają nadal w porozumieniu i w celu utrudniania prawidłowego przebiegu toczącego się postępowania kontrolnego.
 
Przestępstwo mataczenia, którego dopuszcza się prokurator Danuta Bator dokumentuje kolejne podpisane przez nią pismo, z datą 4.03.2009 r., nadesłane na adres prowadzonego przeze mnie we Frankfurcie nad Menem Polnisches Kulturzentrum e.V., w odpowiedzi na moje pismo wysłane do Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim z datą 19.02.2009 r., przesłane w kopii do wiadomości Ministra Sprawiedliwości.  
 
Wyjaśniam, że moje pismo do Sądu Rejonowego, na które zareagowała bezmyślnie prokurator Bator dotyczyło nie sprawy Kasacji bezprawnego wyroku, lecz było wnioskiem do Sądu o przekazanie ponownie do zbadania przez Prokuraturę sprawy szeregu przestępstw popełnionych przez grupę policjantów i prokuratorów w Tomaszowie Mazowieckim.
 
Wnoszę, jak we wszystkich moich wcześniejszych pismach, o niezwłoczne zabezpieczenie zapisu rozmów telefonicznych przeprowadzonych z dyżurnym Wódzkim z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Maz. w dniu 5 lipca 2008 r., przy wykorzystaniu telefonicznego numeru alarmowego: 997.  Wnoszę o ściganie zorganizowanej grupy przestępczej w strukturach Ministerstwa Sprawiedliwości RP i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ze wskazaniem na dowody przedstawione przeze mnie we wcześniejszych pismach.
 
Ze wzglądu na dostrzeżone mataczenie wnoszę o natychmiastowe 0dsunięcie od mojej sprawy prokurator Danuty Bator, która nie czytając najwidoczniej mojego pisma z 19.02.2009 r. ośmieliła się ostrzec obywatela, że "kolejne pismo nie wskazujące na nowe okoliczności, zostanie pozostawione bez dalszego biegu".
 
Dotychczas wskazane przeze mnie okoliczności wystarczają do postawienia w stan oskarżenia kilku pracowników policji, prokuratury i sądownictwa w Polsce.  Nowe okoliczności zarówno w tej jak i w każdej innej sprawie zawsze mogą się pojawić, niezbędna jednak jest dobra wola i bezstronność urzędnika, których to nie dostrzega się niestety w tym wypadku w stosunku do polskiego emigranta politycznego w Polsce.
 
Wnoszę o Kasację wyroku nakazowego Sygn. akt VI W 701/08 z powodu uchybień wymienionych w art. 104 k.p.s.w. - tzw. bezwzględne przyczyny odwoławcze - jak również z powodu rażącego naruszenia prawa, co miało wpływ na treść absurdalnego orzeczenia Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, 1 sierpnia 2008 r., z obwinienia Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim zawierającego błędy i przekłamania a będącego elementem zaskarżanego przestępstwa.
 
Zwracam się do Pana Ministra z zaufaniem i życzeniami owocnej pracy dla dobra naszej Ojczyzny.
 
Z szacunkiem
 
Stefan Kosiewski
Prezes Polskiego Ośrodka Kultury, nauczyciel, dziennikarz i poeta
http://sowa.mypodcast.com/200903_archive.html
 Tomaszów Mazowiecki  Od Polnisches Kulturzentrum e.V.
sobota, 14 marca 2009
Przewodnicy ślepi

htttp://ia331421.us.archive.org/0/items/PrzewodnicySlepi/Sowa13.3.2009PrzewodnicySlepi.mp3

Niedawno jeszcze jednego żyda chowało w Polsce trzech biskupów, nie przed prześladowaniami żydokomuny, lecz na oczach katolickiego Boga, na warszawskich Powązkach. Rabin tolerancyjnie kiwał się z boku otwarty na Kadisz, który mocno trzymał w obu rękach, żeby trzymać się  litery prawa śpiewając swoje po swojemu. Jąkała bez jąkania  przemawiał nad trumną - cuda się zdarzają - emerytowany bojówkarz nawoływał nad grobem do boju z ciemnotą.
 
I znowu umarł bezbożnik, znowu żydokomuna i znowu ten sam premier i ten sam prezydent odprowadzą kolegę w ciemność. Zapowiedziana została uroczystość dwugodzinna z udziałem Wielkiego Mistrza Ceremonii, w obrządku Wielkiego Wschodu, fartuszki, muzyka. Przedstawiciel Episkopatu Polski zapowiedział, że biskupi jednak tym razem nie przyjdą. Nie wiedzieć, czemu przypisać ten komunikat, bo biskupi katoliccy na pogrzebie ateisty nikogo już nie zadziwią, a żyd mógłby się dać przewrócić w grobie od samej choćby tylko wiarygodności poświęceń.
 
Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda.
Mt 23, 23-24.


Od sowa magazyn
sobota, 28 lutego 2009
Komunizm musi być osądzony przez Trybunał taki jak Norymberga
Samstag, 20. November 2004

Komunizm musi być osądzony przez Trybunał taki jak Norymberga

Download this episode/ ściągnij mp3, wysłuchaj (2 min)

Barbara święta o zabitych górnikach pamięta, a nie pamięta Instytut Pamięci Narodowej, że władza komunistów została narzucona narodowi polskiemu siłą.

Prokuratorzy katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej badają, czy przygotowanie, wprowadzenie i kierowanie stanem wojennym było zbrodnią komunistyczną

IPN nie pamięta, że siła, którą w Polsce reprezentują: Jaruzelski, Urban, Kwaśniewski, Miller i Kiszczak jest złem.


Zło narzucono połowie Europy w Jałcie i Poczdamie.
Hitleryzm osądzono w Norymberdze, rozprawiono się z hitlerowskimi złoczyńcami.

Komunistyczni złoczyńcy sprywatyzowali dla siebie własność podbitych narodów. Wykształcili tzw. mechanizmy demokratyczne, które dają im poczucie bezpieczeństwa.
Stan wojenny ma być badany pod względem jego zgodności z prawem kaduka.


Naród polski dosyć już wycierpiał, dosyć zła zaznały od komunistów inne narody. Komunizm musi być osądzony przez Trybunał taki jak Norymberga.

Nie będzie w nim miejsca dla prokuratorów i sędziów wykształconych przez komunistów . Jedna jest tylko droga sprawiedliwego.

Stefan Kosiewski

http://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20050101_1634-389534.mp3

Od PKN

Tu pełna zgodność ; jest tylko pytanie, czy już pokojowo się da, czy jeszcze będzie trzeba czasu, by zrobić to właściwie: osądzając nie tylko miecz czy rękę oprawców a głowę.
Lech Wałęsa


----- Original Message ----- From: Opozycja Pozaparlamentarna To: Aleksandra Akinco ; Andrzej Chronowski ; Andrzej Zybertowicz Sent: Sunday, November 21, 2004 3:42 AM
Subject: Komunizm musi być osądzony przez Trybunał taki jak Norymberga Od: Lech Wałęsa Do: Opozycja Pozaparlamentarna
Data: 23 listopada 2004 09:50
http://sowa.beeplog.de/17379_51390.htm
http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum_/message/1591
http://sowa.mypodcast.com/200501_archive.html
czwartek, 26 lutego 2009
Bliżej Pana Boga, niż biblijnej Ziemi Swiętej - o polskiej racji stanu Stefan Kosiewski
http://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20051115_1052-388756.mp3


Tuesday, Nov 15, 2005

Bliżej Pana Boga, niż biblijnej Ziemi Swiętej - o polskiej racji stanu Stefan Kosiewski

Download this episode / free, za darmo ściągnij mp3, wysłuchaj (9 min)  

 Premier Kazimierz Marcinkiewicz zapowiedział stworzenie brygady ekspedycyjnej zdolnej do działania za granicą; ...doprowadzimy do pełnego sukcesu naszą misję wojskową w Iraku, przejmiemy dowództwo operacji NATO w Afganistanie w 2007 roku zgodnie z ustaleniami sojuszniczymi. ...Polska będzie nadal aktywnym i solidarnym członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego i europejskich struktur obronnych....

...Obecne wyzwania polityki światowej, takie jak globalizacja, czy terroryzm, narzucają ścisły sojusz pomiędzy Unią Europejską i USA. Jest on podstawowym warunkiem globalnej stabilizacji. Polska może odegrać poważną rolę w tym zbliżeniu – zauważył premier Marcinkiewicz stwierdzając: To wymóg polskiej racji stanu.

Scena polityczna w Polsce nie wyschła jeszcze od łez po tragikomicznych sporach o dziadka Dawidowskiego, który nie wiadomo wreszcie, czy był gdańskim żydem powołanym do Wehrmachtu, czy tylko bratem dziadka jednego z 16-tu kandydatów na kasowe stanowisko w III jeszcze RP?

Odgrzebywanie militariów tudzież anachroniczne grzebanie w papierach czy skierowaniach do logopedy nie zastąpi myślenia politycznego, bo czymże jest owa polska racja stanu, o której dużo trąb trąbi, ale od której mało się przewraca jerychońskich murów przemilczenia.

Jeżeli bowiem przyjąć, że polską racją stanu jest działanie militarne za granicą Polski brygady ekspedycyjnej złożonej z młodych Polaków, zgodnie z ustaleniami sojuszniczymi tak, by Polska miała odegrać poważną rolę w zbliżeniu między USA a Unią Europejską, to czy Polska mieści się - w tym wyexponowanym myśleniu – bardziej w ramach Unii Europejskiej, czy może bardziej między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską?

Inaczej mówiąc: czy Polska jest takim samym, normalnym i integralnym członkiem NATO oraz Unii Europejskiej - ze swoimi zapisanymi prawami i obowiązkami - jak Niemcy i Francja? Czy może ma być w NATO i w Unii Europejskiej, a także trochę poza Unią Europejską, jak Turcja i Norwegia?

Bo jeśli Polska zawarła traktat, który ją obowiązuje, to w tym traktacie jasno zostały określone warunki funkcjonowania Polski, tegoż traktatu i Unii Europejskiej. Wszystko zaś, co ponadto - jest zwykłym mnożeniem bytów, nieprzemyślanym odczytywaniem skompilowanych tekstów nia na temat.

Wracając zaś do tematu: polskie wojsko i polska racja stanu. Wypada zgodzić się z panem premierem: wysyłani dotychczas z Polski za granicę żołnierze nie byli zdolni do działania za granicą, przynosili tylko Polsce wstyd. Zdolni byli jedynie do fotografowania się z flagą amerykańską przed zdobytym pomnikiem Saddama, a ich oficerowie dawali się zawsze głupio nakrywać z kasowaną gotówką. Bumarowskie czołgi nie potrafiły nawet rozjechać na pył glinianych tabliczek z pismem klinowym sprzed czterech tysięcy lat, zostawiały w piachu ślady dostrzegane gołym okiem przez dziennikarzy z Zachodu.

Militaryzacja polskiej polityki zagranicznej i bezwarunkowe oddawanie jej do dyspozycji interesom strategicznym USA nie ma z pewnością wiele wspólnego z polską racją stanu. Tworzenie brygady ekspedycyjnej i oddawanie jej w Syrii, czy w Iranie pod dowództwo amerykańskich generałów jest tak samo proste (prostoduszne?), jak proste jest zapisywanie się na ochotnika do cudzego wojska, do Legi Cudzoziemskiej na żołdzie francuskim, albo do jednostek na żołdzie Berlina, dziś ale i w czasach archaicznych.

A w Berlinie trzy tzw. partie ludowe (CDU, CSU i SPD) zawarły dopiero co umowę koalicyjną, która właśnie w części dotyczącej polityki zagranicznej budzi bardzo poważne zastrzeżenia lewicowej (DIE LINKE) opozycji. Zwłaszcza zgłaszanie pretensji do realizowania za pomocą militarnych środków rzekomych „niemieckich”, „narodowych”, „żywotnych” czy „strategicznych” interesów. Zamiast do przewidzianej konstytucją RFN obrony kraju, Bundeswehra ma stać się w pierwszym rzędzie instrumentem do „międzynarodowego zapobiegania konfliktom i do interwencji kryzysowych”.

Niemcy nie potrafią zrozumieć, dlaczego partie koalicyjne postanowiły w Berlinie, że współpraca z USA ma być „szczególnie ważna dla dojrzałego stosunku między światem islamskim a Zachodem” oraz dla „zabezpieczenia pokoju i stabilności na Bliskim i środkowym Wschodzie”. W tym właśnie regionie krytyczna obserwacja w stosunku do poczynań rządu USA wydaje się Niemcom szczególnie niezbędna. Czy Polakom więc ma przyjść z łatwością zrozumienie, dlaczego to niby wymogiem polskiej racji stanu ma być tworzenie brygad ekspedycyjnych zdolnych do działania za granicą? W ramach zobowiązań sojuszniczych z USA, a może i z Bundeswerą – do realizowania „narodowych”, „żywotnych”, „strategicznych” czy „niemieckich”interesów?

Zbyt łatwo chyba jednak przychodzi Polakom – jak w expose premiera – wyobrażać sobie polskie wojsko w ramach europejskich struktur obronnych...., których jakoś jeszcze nie ma, bo ...Francuzi i Holendrzy odrzucili przecież projekt Konstytucji dla Unii Europejskiej a razem z nim wszystkie neoliberalne pomysły tzw. strategii europejskiej, które miały prowadzić do budowy sił zbrojnych Unii Europejskiej.

Premier Miller i prezydent Kwaśniewski oddali już raz polskie wojsko pod komendę USA, nie licząc się z prawem międzynarodowym, narodem polskim, ani z polską racją stanu, której bliżej jednak chyba Pana Boga, niż biblijnej Ziemi świętej.

Z Frankfurtu nad Menem mówił

Stefan Kosiewski
http://sowa.beeplog.de/17379_40140.htm

Posted by sowa at 10:52 AM |  MAKE A COMMENT  

http://sowa.mypodcast.com/200511_archive.html
środa, 25 lutego 2009
dlaczego ani Walesa, ani Kaczynski nie opublikowali listy oficerow SB? Dlaczego zaden zyd tego nie zrobil?
http://magazyn.blog.de

czy żyd ma idiotę w rodzinie?

dlaczego ani Walesa, ani Kaczyński nie opublikowali listy oficerów SB?  Dlaczego żaden żyd tego nie zrobił?

----- Original Message -----
Sent: Wednesday, February 25, 2009 9:09 PM
Subject: Re: [sowa] jak sie wtedy Palikot nazywal i kto stracil pierwszy milion? Janusz Górzynski; Krzysztof Cierpisz: Lech Kaczynski, Grupa Windsor; 5 marca 2009 szkolenie: IRSES; Marek Skripský: Vychováváme generaci "slabých idiotu"?

Uz mi to neposilej ty slaby idiote. Nemam zajem.

Odesláno z mého bezdrátového zařízení BlackBerry®

http://de.groups.yahoo.com/group/sowa/message/476
http://de.groups.yahoo.com/group/sowa/message/478
czwartek, 26 lutego 2009
Premier Czeskiej Republiki Mirek Topolanek utrzymuje się z reklamowania tego samego telefonu, co Lech Walesa
mirek@topolanek.cz Mit 25. Feb 2009 21:28

Tak jeste jednou Sowo. Strc si ty svoje blaboly do riti.

Odesláno z mého bezdrátového zarízení BlackBerry®

http://de.groups.yahoo.com/group/sowa/message/477

       Nevím, jestli odesilatel je správný. Ale jestli ano, tak se omlouvám. Vůbec nevím, co mi to přichází, nerozumím tomu. Mám v mobilu Váši SMS po volbě presidenta, po volbách, ale co mi dva poslední dny někdo posílá, nevím. Emilie Holubová, Troubky
http://de.groups.yahoo.com/group/sowa/message/479

niedziela, 05 października 2008
komórka, którą się chwali prezydent Wałęsa - a po co się chwali?
http://25lat.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?68842
http://www.esnips.com/doc/06b90754-d7a1-4004-9290-003530517cff/Walesa-a-SB-str.-387---394

http://ochaby.blox.pl/2009/02/Premier-Czeskiej-Republiki-Mirek-Topolanek.html

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND

Grab this swicki from eurekster.com

Profil użytkownika Sowa Magazyn Europejski
Sowa Magazyn Europejski's Facebook Profile
Utwórz swoją wizytówkę statystyka