Bóg, Honor, Ojczyzna. Ojcowizna otwarta na świat - ogólnonarodowe zjednoczenie ugrupowań pod historyczną nazwą volni@o2.pl - Listy na adres: Postfach 800626, 65906 Frankfurt am Main
Zawiadomienie
o istnieniu zorganizowanej, żydowskiej bandyzamelinowanej w strukturach MS oraz
MSWiA i Policji na przykładzie Tomaszowa Mazowieckiego, Województwa Łódzkiego i
Stolicy.
W zał. przesyłam kuriozalne pismo podpisane przez Wiceprezesa
Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim, Jolantę Jaros-Skwarczyńską 30 września
2009 r., którym to pismem oznaczonym sygnaturą: Sk. 26/09 Wiceprezes Sądu
Rejonowego w Tomaszowie dopuściła się mataczenia i krętactwa, za które winien ją
Pan Minister pociągnąć do odpowiedzialności.
Pani Jolanta
Jaros-Skwarczyńska poświadczyła bowiem nieprawdę, iż jakobym posiadał w
Tomaszowie teściową, której to rzekomo Sąd Rejonowy w Tomaszowie Maz. dostarczył
w dniu 21.08.2008 r. Wyrok Nakazowy z 01/o8/2008 r.
Pani Wiceprezes Sądu
w Tomaszowie nie jest od ustalania moich stosunków rodzinnych, a ja oświadczam,
powołując się przy tym na Autorytet Mojego Biskupa Rzymskokatolickiego w
Limburgu, księdza doktora Franza-Petera Ebartza van Elst, że jestem Polakiem i
Katolikiem przebywającym na emigracji politycznej w Niemczech, zamieszkałym w
Diecezji Limburg od czasu antypolskiej wojny jaruzelskiej, tj. od 1982 r. i nie
mam w Tomaszowie żadnej teściowej.
Nie upoważniałem też nikogo w
Tomaszowie do odbierania kierowanej do mnie poczty i nie życzę sobie, żeby banda
żydowska usytuowana w strukturze MS w Tomaszowie Maz. dopisywała mi kogolwiek do
rodziny. Nie życzę sobie żadnych teściowych i szwagrów nadanych z woli pani
sędziny dwojga nazwisk: Jaros-Skwarczyńskiej czy kogokolwiek
innego.
Informuję Pana Ministra, że ta banda w przeciągu ostatniego roku
wysyłała kilkanaście różnych pism na adres: Tomaszów, ul. Graniczna 57, który to
adres policjant o żydowskim nazwisku Mela, osadzony w strukturze miejscowej
Policji, złośliwie i fałszywie określił w protokole przesłuchania z dnia
14.07.2008 r. jako miejsce mojego zamieszkania, chociaż doskonale wiedział, że
mieszkam od 27 lat w Niemczech, gdyż okazałem mu i wziął do rąk dwa moje
dokumenty: Paszport oraz Legitymację Związku Zawodowego Dziennikarzy
Niemieckich, którą obejrzał sobie z obu stron, a dowodu osobistego w ogóle nie
mam.
Tenże policjant nachodził mnie wcześniej w mieszkaniu, w którym
przebywałem czasowo w Polsce bez obowiązku zameldowania, dręczył mnie wespół z
innymi policjantami, którzy narazili mnie na utratę zdrowia a nawet życia.
Zawiadomiłem o tym przestępstwie w zeszłym roku Prokuraturę Okręgową w
Piotrkowie Trybunalskim i Prokuraturę Rejonową w Tomaszowie, w osobistej
rozmowie przy świadkach wyjaśniłem Szefowi Prokuratury w Tomaszowie o żydowskim
nazwisku Wizner, że jestem prześladowany w mojej własnej Ojczyźnie przez bandę
żydowską ukrytą w strukturach miejscowej Policji.
Tej samej treści
zawiadomienie o istnieniu przestępczości zorganizowanej w Policji w Tomaszowie
Mazowiweckim wysyłałem kilkakrotnie pocztą do wskazanych powyżej urzędów oraz do
Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego Andrzeja Czumy, którego
poznałem jeszcze wtedy, gdy byłem w Polsce redaktorem Tygodnika "Solidarność
Jastrzębie", a informowany byłem przez członków KPN-u, że to jest osobnik
pochodzenia żydowskiego zainstalowany w Zarządzie Wojewódzkim Solidarności przez
Służbę Bezpieczeństwa, czy KOR, co w Magdalence na jedno wyszło. Wtedy nie
miałem możliwości i czasu, żeby zająć się sprawą Czumy, nie objąłem także
proponowanej mi funkcji Redaktora Naczelnego czasopisma o tytule "Wolność"
wydawanego przez KPN w Katowicach. W zeszłym roku atakowany byłem jednak mailami
z Ameryki ze środowiska żydowskiego (Dusza i Kruszyńska), które obwiniając
fałszywie Czumę o jakieś rzekome kłopoty finansowe, odsuwały od niego bardziej
istotne podejrzenie o sprzyjanie patologicznym i kryminogennym faktom, ludziom i
związkom osobowym w administracji państwowej RP.
Piszę o tym wszystkim
dlatego, że to parasol ochronny Andrzeja Czumy i drugiego ministra o żydowskim
nazwisku Schetyna pozwalał żydowskiej bandzie w Tomaszowie na kryminalne
działania, opisane przeze mnie szczegółowo we wielu pismach. Ta banda pozwala
sobie nadal na nieustanne dręczenie niewinnej staruszki różnymi pismami i
wezwaniami (kilkanaście już) wysyłanymi do zamieszkującej pod wskazanym
złośliwie przez policjanta Melę adresem półślepej, schorowanej nie tylko na
cukrzycę rencistki, biednej Polki.
Tak nie może być, żeby jakiś policjant
w Polsce fałszywie wyznaczał mi miejsce zamieszkania , a jakaś sędzina fałszywie
ustalała, kto dla mnie jest brat, a kto swat. Tak nie może być, żeby Policjant z
Komendy Wojewódzkiej w Łodzi potwierdzał mi w piśmie, że dobrze rozpoznałem
obecnego szefa Policji w Tomaszowie, jako tego Łysakowskiego z Rawy
Mazowieckiej, którego spotkałem wcześniej na zamkniętym spotkaniu z udziałem
szefa Najwyższej Izby Kontroli w Polsce i żeby ten Policjant, który ma
kontrolować tego Łysakowskiego i jego podwładnych w Komendzie Powiatowej w
Tomaszowie, nie zapytał mnie o szczegóły tamtego spotkania, z udziałem jeszcze
jakiegoś ministra, czy wicepremiera. Wszystko w swoim czasie i w szczegółach
jeszcze opowiem i upowszechnię w internecie, na razie chcę tylko powiedzieć, że
Polską nie może rządzić żadna żydowska banda, jeżeli Polska ma być państwem
prawa, a Polacy mają być obywatelami równymi wobec prawa we własnej
Ojczyźnie.
Nie może być dostrzeżonego przeze mnie bezprawia w Policji,
Prokuraturze i Sądach, dlatego też uprzejmie wnoszę o przywołanie do porządku
wymienionych w niniejszym piśmie osób, gdyż przedwczoraj Wydział Karny Sądu w
Tomaszowie znowu przysłał gońca na ul. Graniczną z jakimś pismem dla mnie, a
przecież już Sąd ustami pani Wiceprezes Jaros przyznał we wspomnianym piśmie z
30 września br., że wie, gdzie ma mnie szukać.
Jestem Prezesem Polonijnej
Organizacji i wyraźnie powiedziałem podczas przesłuchania 14.07.2008 r., że
pocztę do mnie należy wysyłać poprzez Ministra Spraw Zagranicznych Radosława
Sikorskiego, taka jest droga dyplomatyczna i zwyczaje w kontaktach z
Polonią.
Praktyka bandy żydowskiej ukrytej w strukturach Policji,
Prokuratury i Sądu Rejonowego w Tomaszowie jest natomiast taka, że zadręcza się
i zasądza zaocznie niewinnych Polaków, do których czuje się niechęć na tle
etnicznym, rasowym czy politycznym w rocznicę wybuchu Powstania w Warszawie, 1
sierpnia 2008 (w dwa tygodnie po rzekomym przestępstwie), a następnie dopiero
trzy tygodnie później, tj. 21.08.2008 r. rzekomo doręcza się pod fałszywy adres
wyrok, od którego Polak nie może się już odwołać, chociażby i dlatego, że jest
już po ustawowym terminie, żeby móc się odwołać od zaocznego wyroku i prawdziwym
sprawcom przestępstw, w policyjnych mundurach móc powiedzieć na prawdziwej
rozprawie całą prawdę prosto w oczy: Przestępcami jesteście wy, żydowska banda w
mundurach polskiej policji.
Ta sama żydowska banda, która w 1977 roku
oskarżyła mnie już raz fałszywie o pobicie milicjanta, a w 1978 r. w marcu
skazała za to wyrokiem Sądu w Sosnowcu na karę grzywny.
Zabiegam
niniejszym o unieważnienie ze wskazanych względów meryorycznych i uchybień
formalnych wyroku wydanego z rażącym naruszeniem prawa przez Sąd Rejonowy w
Tomaszowie 1 sierpnia 2008 r., w postępowaniu nakazowym.
Przypominam
jednocześnie o tym, że w poprzednich pismach kierowanych na adres Ministra Czumy
wyjaśniałem, że urzędniczka Sądu w Tomaszowie uniemożliwiła mi osobiste
zapoznanie się z aktami mojej sprawy, odmówiła także przyjęcia ode mnie dowodu
rzeczowego w sprawie, w postaci starej, zniszczonej piłki do gry w piłkę nożną,
którą zaniosłem do Sądu jako dowód nieustannego nękania mojej osoby przez
chuliganów miejscowych. Wreszcie: oddałem tę piłkę 14 lipca 2008 r. na Policji
za radą prokuratora Wiznera, który też nie chciał przyjąć ode mnie tegoż dowodu,
a którą to piłkę przyjął ode mnie za pokwitowaniem wspomniany policjant o
nazwisku Andrzej Mela.
Wyjaśniam, że jestem w posiadaniu filmu
zabezpieczonego przeze mnie na oryginalnym nośniku, na którym wyraźnie
zapowiadam chuliganerii, że piłkę oddam na Policji. Nigdy nie miałem zamiaru
zabrać jej z zamiarem przywłaszczenia. Nie miałem zamiaru kdokonania kradzieży
tej starej, zniszczonej piłki, chociażby dlatego, że mam 56 lat, jestem inwalidą
i nie gram w piłkę nożną, a wspomniana piłka nie przedstawiała sobą żadnej
wartości. Nie była też piłką firmy Korona o wartości 200 zł, o której kradzież
banda żydowska mnie posądziła. Prosiłem wielokrotnie policjantów, prokuraturę i
sąd o przyjęcie ode mnie tego filmu, jako dowodu zdejmującego ze mnie absurdalne
i niemoralne pomówienie o niepopełniony czyn. Nikt nie chciał wywiązać się ze
swojego obowiązku. Zostałem fałszywie oskarżony i niewinnie skazany z woli
lokalnej bandy w Tomaszowie. Ministerstwo Sprawiedliwości kierowane przez
Andrzeja Czumę odmówiło mi złożenia wniosku unieważniającego wyrok, a Minister
Schetyna nie był zainteresowany prześledzeniem kryminalnych układów w Policji w
Tomaszowie, w którym wcześniej wiceminister Sobotka utrzymywał kontakty z mafią.
Policja Wojewódzka w Łodzi i Komenda Główna zadbały o obronę przestępców w
swoich szeregach.
14 lipca 2008 r. złożyłem zeznania na KPP w Tomaszowie
w sprawie napadu na mieszkanie przy ul. Granicznej przez osobnika o żydowskim
nazwisku Bogusławski. Odwoływałem się w szeregu pism w związku z ukrywaniem tego
przestępstwa przez policję i urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości RP.
Uprzejmie proszę o zajęcie się tą sprawą, którą upowszechniam w
internecie, ponieważ idzie nam O naprawę Rzeczypospolitej, a nie o prywatny
interes jednej bandy, czy drugiej.
W sprawie osądzenia prawdziwych
winowajców tymczasem nic się nie dzieje i nie mam komu jako Katolik odpuszczać.
Boli mnie patologiczny stan administracji państwowej w Polsce i życzę sobie oraz
wszystkim Polakom sprawiedliwości we własnej Ojczyźnie.
Z
poważaniem
Stefan Kosiewski
Polnisches Kulturzentrum
e.V. Postfach 800626 65906 Frankfurt am Main