|
Blog > Komentarze do wpisu
Ujawnić, po kim Paweł Graś odziedziczył dom i maniery Kaczyńskich.
Fundacja Prasowa Jarosława
Kaczyńskiego używająca w swoim czasie i w swojej nazwie znaczka Solidarności na
takiej samej zasadzie jak prywatna gazeta wyborcza Adama Michnika, nadużyła
zaufania społecznego Polaków m.in. przez to, że oddała się całkowicie do
dyspozycji osób partyjnych z Porozumienia Centrum kierowanego naówczas przez
tego samego Jarosława Kaczyńskiego tak samo nieszczęśliwie, jak dzisiaj
kierowana jest partia Prawo i Sprawiedliwość.Fundacja ta nabyła bez przetargu po śmiesznej cenie bardzo duży budynek w Warszawie, który po kolejnych transakcjach handlowych przeszedł w ręce żydowskiego dewelopera z Izraela. W budynku kupionym przez Fundację Kaczyńskiego po przeliczeniu na nowe za 4 mln. złotych, czyli za sumę pozwalającą nabyć w Jerozolimie plac pod budowę kiosku Ruchu, ma dzisiaj swoją siedzibę partia Jarosława Kaczyńskiego PiS. Miejscowa konkurencja partyjna uosobiona
przez Prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz oddała geszefty swoich
adwersarzy pod ocenę niezależnego sądownictwa RP formułując przy tym oskarżenie
tak nieudolnie, żeby sąd mógł orzec, iż "pozew jest nieadekwatny do sytuacji i stanu faktycznego". Wcześniej ten sam warszawski sąd podzielił w karygodny sposób sprawę
tegoż budynku na kilka różnych spraw, żeby mogły w nich zapadać sprzeczne ze
sobą orzeczenia i żeby nikt nigdy nie doszedł już do prawdy o przeszabrowaniu
przez upartyjnionych cwaniaków budynku będącego przecież społeczną własnością
wszystkich mieszkańców Warszawy, a nie prywatnym domkiem
jednorodzinnym odziedziczonym po Rajmundzie Kaczyńskim.
http://www.mypodcast.com/fsaudi/sowa_20090710_0600-460720.mp3 ![]() Nie wiadomo po kim i w jaki sposób poseł
Paweł Graś, rzecznik rządu RP Donalda Tuska odziedziczył dom, podobnie jak
Rajmund Kaczyński, w którym zamieszkuje w Polsce za darmo nie wykazując tego
w pozycjach osiąganych korzyści majątkowych. Paweł Graś nadzorował
wcześniej służby specjalnie po to tajne w Polsce, żeby nie mógł przedostać się
do nich żaden agent obcego mocarstwa dysponującego wyrzutniami atomowymi
rozlokowanymi od Morza Sródziemnego do Morza Martwego. Dzisiaj minister Graś
oficjalnie korzysta tylko z łaskawości tzw. niemieckiego sklepikarza o nazwisku
Paul Rogler, który w 1987 r posiadał w miejscowości Selb zaledwie kserokopiarkę
i prowadził stosowne usługi dla ludności w cenie 10 Fenigów
za jedną stronę formatu A-4.
Selb było wtedy nadgranicznym miasteczkiem w trójkącie: CSSR, DDR, Republika Federalna Niemiec wykorzystywanym do kontaktów służbowych przez współpracujące ze sobą tajne służby specjalne: Stasi, SB, StB, Mossad i inne. Paul Rogler odbiera dzisiaj telefony i zakłopotany kieruje dzwoniącego doń dziennikarza miłym głosem do pana Grasia. - Acha, to pan już wie, o co chodzi. A czy
mógłby pan odpowiedzieć tylko na jedno pytanie: do kogo właściwie należy ta
willa, w której zamieszkuje pan Graś? Czy jest to pana willa, czy jego?
Zakłopotanie, krótka przerwa na oddech i ten sam miły
głos: - Proszę skierować to zapytanie do pana
Grasia.
Paul Rogler, którego żona jest nauczycielką yogi,
robi za właściciela firmy "Agemark" zarejestrowanej w Soms, a założonej niegdyś
przez Pawła Grasia w Katowicach. Graś był do 2007 roku członkiem Zarządu
"Agemark". Czy osiągane z tego tytułu dochody były poddawane opodatkowaniu w
Polsce, czy w Niemczech? Gdzie dzisiaj płaci podatek od dochodów osiąganych w
tej niemieckiej firmie jedyny jej polski pracownik, żona ministra Grasia?
Czy celem działania firmy "Agemark" jest tylko zwykłe ukrycie majątku Grasiów nabytego tak samo jak majątek fundacji Kaczyńskich za równowartość paczki papierosów, czy też mamy tu do czynienia z pozostałością po majątku Służby Bezpieczeństwa, wojskowych służb specjalnych PRL, lub zaprzyjaźnionych mocarstw, który uległ zawłaszczeniu na mocy stosownego rozkazu, jak tysiące innych lokali służbowych po SB, KGB i Stasi na terenie byłego PRL-u? W sprawie ustalenia prawa własności domu
zamieszkiwanego przez Pawła Grasia premier Tusk wsadził głowę w nadmorski
piasek. Prezydent Lech Kaczyński ogłosił natomiast, że najbardziej potrzebne
jest Polsce zwołanie kolejnego "okrągłego stołu", łącząc to oficjalnie z
planowaną ustawą medialną. Pierwszy okrągły stół
poprzedzony był tajnymi rozmowami współudziałowców w Magdalence, w willi będącej
na stanie SB. Listę uczestników porozumienia w Magdalence zatwierdzał generał
Kiszczak, który do 1980 roku zarządzał kontrwywiadem wojskowym na Wybrzeżu i
kontrolował działalność tzw. wolnych związków zawodowych KOR-owca Borusewicza,
który po to wyleciał w 1968 roku jako prześladowany żyd ze studiów, żeby
skończyć je potem jako katolik na KUL-u splamionym współpracą z SB przez biskupa-kapusia a w ostatnich dniach nadawaniem
politycznie umotywowanych doktoratów honoris causa osobnikom pozbawionym honoru.
Czy prezydent Kaczyński odwołując się do tradycji kiszczakowskich chciałby znowu
zamoczyć Kościół Katolicki w szemranych rozmowach geszefciarzy zabawiających się
w polityków?
Przy "okrągłym stole"
Kaczyńskiego odnajdą być może wreszcie wspólny język i wspólny swój interes obie
partie, które jeszcze nie tak dawno Radio Maryja nawoływało do zawiązania
koalicji biorącej w Polsce: Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość,
odpowiedzialne m.in. za sprzedaż nie jednej willi Pawłowi Grasiowi, lecz wielu
budynków i terenów budowlanych na terenach polskich stoczni w ręce jawnie żydowskich
biznesmenów wywodzących się z tajnej służby Izraela MOSSAD.
Najpilniejszą tymczasem dla Narodu Polskiego sprawą jest ujawnić, po kim Paweł Graś odziedziczył dom i maniery Kaczyńskich. Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski http://sowa.mypodcast.com/200907_archive.html piątek, 10 lipca 2009, reakcja
|
Grab this swicki from eurekster.com Profil użytkownika Sowa Magazyn Europejski![]() Utwórz swoją wizytówkę
|