Bóg, Naród, Ojczyzna. Ojcowizna otwarta na świat - ogólnonarodowe zjednoczenie ugrupowań pod historyczną nazwą - Listy na adres: Postfach 800626, 65906 Frankfurt am Main
Blog > Komentarze do wpisu
Stefan Kosiewski: Obywatelstwo a narodowość (Kochanowski, Orzechowski, Podolski, Klose i inni).

Download this episode/ kliknij, wysłuchaj (10 min) albo ściągnij mp3

Lukas Podolski wbił Polsce gola a potem spuścił ciężką głowę i ze smutą twarzą uderzył się pięścią trzy razy w serce. Takim gestem wyrażają Polacy swój głęboki i prawdziwy żal: mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.
Po meczu zamienił się z Lewandowskim na koszulki i pobiegł do sektoru, w którym pośród Polaków kibicował jego ojciec, uściskał się z nim, a widząc wokół szczery podziw dla wyczynu sportowca, szlachetność duszy i prawość charakteru tysięcy Polaków obecnych na stadionie w Klagenfurcie, nie widząc i nie słysząc skarg (die Klage - to skarga po polsku) na strzelenie przez siebie drużynie Polski dwóch bramek, wrócił na murawę z czystym sumieniem, żeby fetować w czerwonej koszulce zwycięstwo pośród sportowców w białych koszulkach z czarnym orłem.
Obywatelstwo Łukasza Podolskiego jest prywatną sprawą jego sumienia. Każdy, kto widział na początku meczu Mirosława Klozego w sytuacji sam na sam z bramkarzem Polski, kiedy to chyba dla każdego było jasne, że z jakiegoś powodu Klose sam nie chciał strzelać, więc podał do Gomeza, każdy ma tyle samo do powiedzenia: obywatelstwo Mirosława Klozego jest prywatną sprawą jego sumienia. Zaś to, kim są w głębi serca obaj ci wspaniali piłkarze, każdy wie, a kto nie wiedział, ten widział.
Nie wiadomo, gdzie miał w tym czasie oczy Orzechowski, były wiceminister szkolnictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, bo zażądał nazajutrz po przegranej 0:2 od prezydenta Lecha Kaczyńskiego, by ten pozbawił obywatelstwa tych piłkarzy, którzy grali dobrze, a nie zażądał odebrania obywatelstwa Rogerowi Guerro. Nawet orderu nie zażądał z powrotem, który trener Leo Beenhakker (Lew Benjamin Hacker?) otrzymał od prezydenta á conto.
Obywatelstwo człowieka jest sprawą sumienia, indywidualną, subiektywną, należy do kategorii praw. Z definicji taki na przykład emigrant polityczny nie może nigdy przyjąć obcego obywatelstwa bez obawy narażenia się na utratę autorytetu politycznego człowieka mającego niezbywalne prawo powrotu do Ojczyzny, żeby usunąć z niej nierząd.
Prawo zaś to paragrafy i prawnicy, hermetyczny język, bardziej zamknięta w Polsce kasta, niż MSZ, korporacja Gieremka, jak to określił kiedyś prezydent Lech Kaczyński. Obiektywnie istniejąca rzeczywistość, nieznośna dla Polaków w najwyższym stopniu, uciążliwa jak strupy z tyłu na spodniach, zagnojona, śmierdliwa jak francuska choroba. Taki mówiąc szczerze: wrzód na dupie, który każdy Judym, nie będący nawet chirurgiem na emigracji politycznej, chciałby zaraz przeciąć, żeby oczyścić organizm Narodu Polskiego z zepsutej, starej krwi, braci Michnika w społecznej służbie bezpieczeństwa.
Dlatego Polaków nie dziwi, że Janusz Kochanowski nie chce, żeby w Polsce weszło w życie prawo, które będzie umożliwialo obywatelom polskim poznanie narodowości drugich obywateli, podających się za ich obrońców, występujących w togach. Janusz Kochanowski występuje w Polsce za Rzecznika Praw Obywatelskich i dobrze wie, w odróżnieniu od Orzechowskiego, co to jest Solidarność Narodowa Polaków, zademonstrowana na stadionie w Klagenfurcie przez Łukasza Podolskiego w obliczu Ojczyzny, w stosunku do ojca i wujka, obecnej na stadionie rodziny, okazana przez Polski Sektor solidaryzujący się z radością i miłością Łukasza do Ojca.
Janusz Kochanowski dobrze także wie, co to jest antypolska solidarność narodowa brata Michnika i Wolińskiej, antypolska solidarność narodowa przeróżnych korporacji w Polsce, w togch i nie w togach, którą należy wreszcie kiedyś przeciąć ustawowo, jeżeli nie chce się w Polsce rewolucyjnych przemian.
Janus to rzymski bóg, który ma dwa oblicza, taki jest też źródłosłów imienia Janusz, które nosi Kochanowski, doktor nauk. Jan Kochanowski zaś to był Polak, poeta na dworze Króla, pisał wiersze i fraszki, był bratem Piotra, który przetłumaczył "Jeruzalem wyzwoloną" Torquatto Tasso i "Grę w szachy" Vidy. Obie lektury należy przeczytać, a nie tylko znać, jeżeli chce się mieć w Polsce władzę nad umysłami Polaków.
Czy zapomniał wół, jak żydokomunistyczna władza utrzymywała w Polsce do lat siedemdziesiątych w przeróżnych formularzach pozycję: Narodowość? Czy nie było to w celach asymilacyjnych, by skłaniać ku polskiemu ludzi, którzy nie wyjawiali, czemuż to latem, w największy gorąc spacerują po ulicach w filcowych kapeluszach i przesiadują w nakryciach głowy w kawiarniach?
Narodowość jest sprawą obiektywną, której nie mógłby nawet zafałszować Urban, rzecznik wojskowej junty Jaruzelskiego. W żadnym innym kraju świata nie ukrywa żaden rzecznik spraw oczywistych, bo by go za to pozbyto się na zbity bruk. Nawet w ojczyźnie żydokomuny każdy obywatel miał
jeszcze w latach osiemdziesiątych w paszporcie narodowość; wpisywano w tej rubryce po prostu to, kim człowiek był: Jewrej, albo Polak.
Janusz Kochanowski uważa, że "Pytanie o narodowość przekracza jednak standard niezbędności, wynikający z zasad demokratycznego państwa prawnego". Absolutnie nie ma on racji i nie miejsce tu, żeby polemizować z Kochanowskim o imieniu mającym źródłosłów w imieniu pogańskiego boga o dwóch obliczach. W demokratycznym państwie prawa rzeczywistość ma jedną twarz: demokratycznie wybrani obywatele decydują o literze prawa, oni to prawo stanowią. Nie może obywatelom narzucać prawa i standardów niezbędności, czy obiektywności subiektywizm rzecznika, który jest nikim innym , jak tylko zwykłym urzędnikiem państwowym.
Wracając natomiast do Orzechowskiego, który przedstawia się jako Przewodniczący Kongresu Ligi Polskich Rodzin i zakładając, że w tej Lidze Orzechowskiego idzie nie tylko o dyskusje dla sportu, lecz także o Rodziny Narodowości Polskiej, nie zaś o rodziny wyłącznie obywatelstwa polskiego, którym to obywatelstwem Orzechowski zaprzątnął głowie państwa polskiego głowę, to chyba lepiej by było dla Polaków i przyszłości politycznej Orzechowskiego, Masina i paru ich Kolegów, żeby sprawy obywatelstwa pozostawili Mazowieckiemu i Frasyniukowi a sami zajęli się służbą dla Narodu Polskiego.
Dla każdego bowiem Polaka było i jest tak samo jasne jak i bezsporne to, że Irena Kirszensztajn, Kubica, Małysz, Szurkowski i Robert Guerro dawali i dają z siebie wszystko, co tylko mogą dla Polski, czy to w sprawach podatkowych, czy w barwach narodowych, czy BMW Sauber F1. Sauber to to polsku: czysty.
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
Gość: , proxy.vu.lt
2008/06/10 12:25:08

Drogi Stefanie! Z wielkim zainteresowaniem przeczytalem Twoj tekst o niezwyczajnym meczu pilkarskim i ciesze sie, ze wypowiedziales to co i ja i tysiecy normalnych Polakow czulo po po zabitych golach Lurasza Podolskiego.Widzielismy jak on postepowal i zacowal sie. Lukasz to wybitny pilkarz, doskonaly zawodowiec i dlatego wykorzystal dwa doskonale momenty i zdobyl zwyciestwo dla Niemcow. Zal, ze takie talenty wyjezdzaja z Kraju i dostarczaja radosc nie nam, Polakom. Dziekuje za regularne wysylanie Sowy! U nas spokojnie. 13-15 w Grodnie odbedzie sie VII Festiwal Kultur Narodowych Bialorusi/ Chcialbym odwiedzic Ciebie i zobaczyc piekne miasto, w ktorym obecnie mieszkasz. Twoj Eugeniusz.Pisz do mnie.

Stefan Kosiewski, Józef Łucznik, Eugeniusz Skrobocki

Społeczne Zjednoczenie 
poniedziałek, 09 czerwca 2008, reakcja

Komentarze
Gość: , proxy.vu.lt
2008/06/10 12:25:08
Drogi Stefanie! Z wielkim zainteresowaniem przeczytalem Twoj tekst o niezwyczajnym meczu pilkarskim i ciesze sie, ze wypowiedziales to co i ja i tysiecy normalnych Polakow czulo po po zabitych golach Lurasza Podolskiego.Widzielismy jak on postepowal i zacowal sie. Lukasz to wybitny pilkarz, doskonaly zawodowiec i dlatego wykorzystal dwa doskonale momenty i zdobyl zwyciestwo dla Niemcow. Zal, ze takie talenty wyjezdzaja z Kraju i dostarczaja radosc nie nam, Polakom. Dziekuje za regularne wysylanie Sowy! U nas spokojnie. 13-15 w Grodnie odbedzie sie VII Festiwal Kultur Narodowych Bialorusi/ Chcialbym odwiedzic Ciebie i zobaczyc piekne miasto, w ktorym obecnie mieszkasz. Twoj Eugeniusz.Pisz do mnie.
-
2008/07/01 14:04:55
Uszanowanie!
Panie Stefanie!
Jakże się ucieszyłem, że w sprawie gry Polaków w reprezentacji Niemiec ma Pan stanowisko podobne do mojego.

Pan Eugeniusz też ma rację mówiąc, że to był "niezwyczajny" mecz.
Sam byłem skonsternowany komu kibicować. Bo tu Polacy i tam Polacy.
Lecz gryzłem się skutecznie w język tak że wszyscy świadkami, że nie wymsknęło mi się jednak to słowo zaczynające się na zdr.... . A to dlatego, że znam skomplikowane losy narodu polskiego.
Byłem po prostu zasmucony.
Stało się to trudno. Jedni i drudzy byli dobrzy. A potem kibicowałem już Niemcom bo to jedyni Polacy jacy zostali w turnieju.
Widział Pan Niemcy - Turcja? Ale Odsiecz Wiedeńska co?!

A panu Orzechowskiemu wpisałem się na blogu w dwóch notkach. Bardzo grzecznie się wpisałem i kulturalnie zważywszy, że "ty ćwoku" to były jedne z łagodniejszych zawołań do tego pana. (jest to gdzieś na 170-tej pozycji ale może ułatwi znalezienie mojego wpisu użycie nicka: straus07 )
Kibicowałem więc dalej Niemcom bo była to drużyna międzynarodowa. Grał tam też Gomez, Jansen, Węgier, i inni nie Niemcy. Może to wcale nie jest źle, ze dzisiaj "drużyna narodowa" to jakby klub lub firma. Wszystkie chyba drużyny Euro mieli jakichś obcokrajowców. A już na pewno nie należy zabawy z piłką traktować na równi z polityką, zdradą stanu itp.. Dziwi mnie że pan Orzechowski przyszedł z taka sprawą do prezydenta. Czy tak postępuje profesjonalista polityczny jakim powinien być wiceminister? Z tym powinien iść do prezydenta UEFA bo to on dopuszcza do tego, że grają w drużynach narodowych nie rodowici przedstawiciele tego narodu.

Jestem uradowany znakomitymi występami Podolskiego i Kłosa, którzy - jak dla mnie - zdobyli dla Polski tytuł wicemistrzów Europy.
Pozdrawiam Jerzy
Acha i jeszcze jedno:
Jest Pan dla mnie wielką inspiracją. Oczywiście nie mówię tu o tym, że nasze poglądy są identyczne lub, że powinno się tak stać. Zaimponował mi Pan do tego stopnia, że zapragnąłem się z Panem spotkać. Kto wie czy nie nadarzy się okazja bo chyba będę niedługo w Niemczech. Mój znajomy ksiądz, organizuje tzw. XXX Europejską Pielgrzymkę Pokoju Młodzieży Różnych Dróg i Kultur. W planie jest nabożeństwo i jakieś misterium w Poczdamie. (Niech mi Niemcy przebaczą bo to tak zdaje się jak bym napisał Breslau).
Szczegółowy program jest na moim blogu. Może Pan jako Zawisza Czarny Dziennikarstwa, zachciał by wpaść w to towarzycho i wszystko opisać na plus lub na minus?
Sowa Magazyn Europejski

Utwórz swoją wizytówkę statystyka